Bloog Wirtualna Polska
Są 1 268 172 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Znaczenie Unii Horodelskiej

poniedziałek, 07 października 2013 17:15

2 października 2013 r. minęła 600. rocznica Unii Horodelskiej, zawartej w Horodle w 1413 r. pomiędzy Polską i Litwą.

       Na owe czasy był to śmiały projekt polityczny - pierwsza próba zjednoczenia Europy Środkowej, po przez przekształcenie w federację Koronę Królestwa Polskiego i Wielkiego Księstwa Litewskiego (Rzeczpospolitą Obojga Narodów) w organizm trójczłonowy, który powstał przez wyodrębnienie Księstwa Ruskiego z Wielkiego Księstwa Litewskiego i połączenia go w unię realną z dwoma pozostałymi. Niestety projekt ten nie został do końca zrealizowany.

 

       Wspólnym celem było przeciwstawienie się Krzyżakom i  imperialnej polityce Księstwa Moskiewskiego, którego władcy wywodzili się z dynastii Rurykowiczów Wielkiego Księstwa Kijowskiego, a w bezpośredniej linii od Aleksandr Newskiego (1252-1263), panującego w Księstwie Włodzimiersko-Suzdalskim. Byli to: Daniel Moskiewski (1263-1303), Jerzy Moskiewski (1303-1325), i Iwan I Kalita (1325-1340). Marsz na Kijów.

       Księstwo Moskiewskie, wyłonione zostało w 1276 r. z Księstwa Włodzimiersko-Suzdalskiego. Stolicą było miasto Moskwa założone w 1147 r. nad rzeką Moskwą, dopływem Wołgi., które formalnie istniało do 1547, kiedy to wielki książę moskiewski Iwan IV Groźny przybrał tytuł cara Rosji.

       Rzeczpospolita Obojga Narodów nie uznała tytułu cara i cesarza Rosji. W oficjalnym nazewnictwie nadal używano nazwy Wielkie Księstwo Moskiewskie wobec całej Rosji. Uległo to zmianie na sejmie konwokacyjnym w 1764, co utorowało drogę do rozbiorów Rzeczypospolitej.

Polityka polska na wschodzie

         Warto wrócić pamięcią do meandrów polskiej  polityki wschodniej, prowadzonej od zarania dziejów Państwa Polskiego, przez kolejnych panujących, bowiem już u początków naszej państwowości, za czasów Dynastii Piastów, prowadzono bardzo skuteczną i dalekosiężną politykę wschodnią, po przez koligacenie się Piastów z Rurykowiczami Rusi Kijowskiej.                                          

         Otóż już w wieku XI, książę ruski Izjasław, syn Jarosława Mądrego, Księcia Rusi Kijowskiej, pojął za żonę Gertrudę, córkę Mieszka II, a od czasów Bolesława Krzywoustego, (pierwsza połowa XII w.) istniał już stały zwyczaj koligacenia się z Rurykowiczami:                                                                                                                                                             

 -  Bolesław Krzywousty, miał pierwszą żonę Rusinkę. Trzech z jego pięciu synów, miało żony Rusinki, a dwie córki poszły za żony na Ruś.                     -  -  -  Kazimierz Sprawiedliwy umocnił swoje wpływy na Rusi, po przez mariaż z Rusinką, Heleną,                                                                                                        -  Leszek Biały pojął za żonę Rusinkę Grzymisławę,                                               -  wreszcie Konrad Mazowiecki ożenił się z Rusinką Agafią.

         W Zjednoczonym Królestwie  Polskim pod panowaniem Władysława I Łokietka 1306 – 1333. (król Polski od 1320) i za Kazimierza III Wielkiego (1333 – 1370),  w  1253 r. w skutek zabiegów polskich, zmierzających do katolizacji Rusi,  syn Romana Halickiego, Daniel, został koronowany przez legata papieskiego      

 

         W 1323 r, po śmierci księcia halicko - włodzimierskiego Jerzego I, Władysław Łokietek wprowadził na tron halicko – włodzimierski swojego mazowieckiego krewniaka, Bolesława, syna Trojdena, którego matką była Rusinka Maria Juriewna, córka Jerzego I.

         Ta polityka wschodnia, kontynuowana poprzez mariaże, w przyszłości zaowocowało wielkim sukcesem politycznym Piastów. osiągniętym zapewne za wiedzą i zgodą Litwy, która posiadała już wielkie obszary Rusi, wydarte Złotej Ordzie, a także za zgodą dworów książęcych Rusi, które korzystały ze znaczącej w owym czasie pozycji Królestwa Polskiego w Europie wschodniej i zachodniej.

        W tym czasie nastąpił też ścisły sojusz księcia litewskiego Gedymina z królem Polski. Sojusz skierowany był przeciw Brandenburgii i państwu zakonnemu w Prusach. Zbliżenie polsko – litewskie sięgało dalej, a mianowicie syn Władysława Łokietka i Jadwigi, córki Bolesława Pobożnego, Kazimierz, późniejszy król Polski (lata panowania 1333-1370), pojął za żonę córkę Gedymina Aldonę – Annę utrwalając zbliżenie między Polską i Litwą na wiele lat, zaś panujący na Rusi Jerzy II pojął za żonę córkę Giedymina, Eufemię.

        Kazimierz nie miał syna, dziedzica Królestwa. Postanowił więc w 1338 r., że gdyby umarł bez dziedzica, na tronie polskim zasiądzie węgierski następca tronu, Ludwik Andegaweński. Chodziło o zacieśnienie sojuszu polsko-węgierskiego, nie zaś rzeczywista obawa o losy dziedzictwa.

        Mimo parokrotnego ożenku Kazimierz Wielki nie doczekał się dziedzica. Pierwsza żona, Litwinka Anna, urodziła tylko dwie córki, Adelajda heska okazała się bezpłodna. Następna żona, mieszczka z Pragi, Rokiczana, niezupełnie legalna, gdyż nie uzyskał z poprzednią rozwodu. Z nią też nie miał dzieci. W końcu ożenił się z Jadwigą, córką księcia żagańskiego. Małżeństwo to nie zostało uznane przez Kościół - król był w świetle prawa koscielnego bigamistą. Papież uznał jedynie potomstwo zrodzone z tego związku. Były to jednak wyłącznie córki, gdy tymczasem umowa o dziedziczeniu Andegawena pozostawała przez cały czas w mocy.

        Kazimierz zmarł w roku 1370. Chociaż nie udało mu się zrealizować wszystkich postawionych sobie celów, to zdołał doprowadzić do tego, że przez kilka następnych wieków Polska stanowiła istotny czynnik polityki europejskiej, szczególnie w Europie Środkowej.

       Można śmiało powiedzieć, że Kazimierz Wielki położył podwaliny pod przyszłą Rzeczypospolitą pod przyszły dom Dwojga Narodów, a nawet Trojga Narodów, (Rzeczpospolitą wielu narodów cieszących się pełnymi swobodami).

       Zgodnie z postanowieniem Kazimierza Wielkiego na tronie Polskim zasiadł Ludwik Węgierski (1370 -1382), a następnie Jadwiga (1384 – 1399),

       Jadwiga poślubiła Władysława Jagiełłę, wielkiego księcia litewskiego. Małżeństwo Władysława Jagiełły z dziedziczką tronu polskiego Jadwigą Andegaweńską, koronowaną na króla Polski, po śmierci Ludwika Węgierskiego, siostrzeńca Kazimierza III Wielkiego, było wynikiem zawartej unii w Krewie.

       Panowanie Jagiellonów to czas wielkich sukcesów militarnych państwa polsko-litewskiego na zachodzie i przeciwstawienie się presji na ziemie litewskie zaborczego Wielkiego Księstwa Moskiewskiego. W szczytowym okresie Rzeczpospolita skupiała pod swoim panowaniem obszar ponad 2 000 000 km², co czyniło ją jedną z najpotężniejszych dynastii w Europie.

      Ostatnią z przedstawicieli tej dynastii - Anna Jagiellonka została wybrana "królem Polski" w 1575 roku, ale już w 1576 roku królem Polski został jej mąż Stefan Batory.  Po jego śmierci – koronę przejął siostrzeniec Zygmunta III Wazy, tak więc Anna nie figuruje w zestawieniach królów polskich.


Podziel się
oceń
5
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

Znaczenie Unii Horodelskiej ciąg dalszy

poniedziałek, 07 października 2013 17:14

Co było powodem sukcesu Rzeczypospolitej?

          Niewątpliwie zawierane kolejne unie polsko-litewskie, które miały na względzie osiągnięcie celów politycznych, obronnych i gospodarczych.

Unia w Krewie (1385)                                                                                                                  14 sierpnia 1385 roku w Krewie podpisano układ pomiędzy Wielkim Księstwem Litewskim a Królestwem Polskim. Układ przewidywał małżeństwo wielkiego księcia litewskiego Władysława Jagiełły z królową Polski Jadwigą w zamian za przejście Litwy na katolicyzm, przyłączenie jej do Polski i odzyskanie przez Jagiełłę utraconych ziem koronnych (Pomorza znajdującego się w rękach krzyżackich).

Unia wileńsko-radomska (1401)

W 1401 roku w Wilnie wielki książę Witold wystawił dokument uznający zwierzchnictwo Jagiełły i Korony oraz zobowiązywał się wraz z bojarami litewskimi do przyłączenia ziem litewskich do Korony. Biorąc pod uwagę śmierć królowej Jadwigi (1399) i brak potomstwa z jej małżeństwa z Władysławem II Jagiełłą, bojarowie litewscy zastrzegli, że w przypadku bezpotomnej śmierci króla wspólnie z panami polskimi wybiorą nowego monarchę. Układ wileński potwierdziła rada koronna w Radomiu, przyznając równocześnie dożywotnio tytuł wielkiego księcia litewskiego Witoldowi Kiejstutowiczowi.

 

Unia horodelska (1413)

Zawarta 2 października 1413 roku unia horodelska potwierdziła wolę obydwu narodów dalszego zacieśniania wzajemnych stosunków przy zachowaniu odrębności państwa litewskiego. Bojarzy zobowiązali się powołać po śmierci Witolda nowego wielkiego księcia w porozumieniu z Polską, panowie polscy godzili się na wybór króla polskiego w porozumieniu z Litwą. Postanowiono także zwoływać wspólne sejmy polsko-litewskie w Lublinie lub Parczewie. Przyjęto do rodów herbowych 47 rodów bojarskich wyznania rzymskokatolickiego. Utrzymanie unii miało na celu przede wszystkim wspólne wystąpienia przeciw Krzyżakom i innym wrogom obydwu krajów.

 

Unia w Grodnie 1432

Na mocy aktu unijnego z 1432 roku zawartego w Grodnie powołano na tron wielkoksiążęcy na Litwie Zygmunta Kiejstutowicza. Postanowiono, iż Podole powróci do Korony.

 

Unia wileńska (1499)

Po klęsce bukowińskiej Polski (1497) odnowiono porozumienie pomiędzy Litwą i Polską. Zawarte w 1499 roku w Wilnie przymierze miało charakter obronny. Potwierdzono równorzędność obu państw, Litwini mieli prawo do elekcji króla polskiego, a Polacy - księcia Litwy.

 

Unia mielnicka (1501)

W 1501 roku w Mielniku zawarto kolejny układ polsko-litewski, gdzie przywrócono unię personalną. Układ nie wszedł w życie wobec sprzeciwów ze strony Władysława II Jagiellończyka, króla Czech i Węgier, oraz Zygmunta Jagiellończyka (późniejszego króla Zygmunta I Starego), będącego wówczas namiestnikiem Śląska.

 

Unia lubelska (1569)

Ukoronowaniem dążeń zjednoczeniowych Polski i Litwy był akt unii uchwalony 1 lipca 1569 roku w Lublinie przez sejmy obydwu państw. Na mocy tejże unii Korona i Litwa stanowiły odtąd Rzeczpospolitą Obojga Narodów, z wspólnie obieranym królem, wspólnym sejmem i wspólną polityką zagraniczną. W odróżnieniu od poprzednich unii personalnych unia lubelska była unią realną. Korona i Litwa zachowały odrębne urzędy centralne, oddzielny skarb, oddzielne armie, a także oddzielne urzędy ziemskie i sądy oparte na odrębnych statutach. Wspólne były: monarcha (król), sejm i polityka zagraniczna. Do Polski przyłączono województwa: bracławskie, kijowskie, podlaskie i wołyńskie. Wzajemna tolerancja narodowościowa i wyznaniowa oraz równe prawa stanowe na ziemiach polskich i litewskich stanowiły o trwałości unii, której koniec przyniosły w XVIII w. rozbiory.

          Był to wieloletni i dalekosiężny proces polityki wschodniej, zmierzający do połączenia Polski, Litwy i Rusi w jeden organizm państwowy.

          Niestety długotrwała wojna polsko-rosyjska 1654-1667 nie pozwoliła na realizację tego planu. Co prawda w 1658 zawarto ugodę hadziacką, ale było już za późno na realizację tego planu, ponieważ już samo kozactwo było podzielone politycznie i ostatecznie pogodziło się z podziałem Ukrainy na Prawobrzeżną, pozostałą  przy  Rzeczypospolitej i Lewobrzeżną, anektowaną przez Rosję.  

          Na Ukrainie Naddnieprzańskiej, po śmierci Chmielnickiego w 1657 roku, zawarta została przez hetmana Iwana Wyhowskiego i starszyznę kozacką Unia Hadziacka 1658, która stanowiła Księstwo Ruskie jako trzeci człon w ramach Rzeczypospolitej i dawała prawosławiu równe prawa z Kościołem rzymskokatolickim. Zaprzysiężona przez króla i zatwierdzona przez sejm w 1659 roku, była to unia trzech narodów. Nie została jednak zrealizowana wobec inspirowanego przez Moskwę powstania kozackiego, obalenia Iwana Wyhowskiego i wznowienia wojny rosyjsko-polskiej w 1660 roku. Zaprawione w bojach ze Szwedami wojska Stefana Czarnieckiego i hetmana polnego koronnego Jerzego Sebastiana Lubomirskiego wspierane przez ordę tatarską Mehmeda Gireja wyparły Rosjan z terenów Rzeczypospolitej do linii Dniepru. Potem wojna prowadzona była ze zmiennym szczęściem, w latach 1663-1664 Jan II Kazimierz Waza zorganizował nawet nową wyprawę moskiewską, jednakże nie przyniosła ona rezultatów.

          Idea Rzeczpospolitej Trojga Narodów odżyła w czasie powstania styczniowego (1863 – 1864), bezskutecznie próbując wywołać powstanie na ziemiach zabranych, a także na ziemiach ruskich.

          Wyrazem tych dążeń były w latach 1860 - 61 liczne manifestacje patriotyczne zakończone Odnowienie Unii Horodelskiej w Horodle, gdzie  10 października 1861 r. przybyła szlachta polska, litewska, wołyńska i podolska. W czasie manifestacji Polaków, Litwinów i Białorusinów oraz Rusinów, odczytano Akt Odnowienia Unii Horodelskiej:

          My, niżej podpisani Wysłannicy i Przedstawiciele wszystkich Ziem, Województw i Miast dawnej Polski przedrozbiorowej, w dniu dzisiejszym zebrani na polu miasta Horodła, oświadczamy aktem niniejszym, stwierdzonym własnoręcznymi podpisami naszymi: że unię łączącą Litwę z Polską ponawiamy, a unię Polski i Litwy z Rusią zawieramy na zasadach zupełnego równouprawnienia wszelkich narodowości i wyznań: łącząc się do wspólnej pracy celem wydźwignięcia ojczyzny naszej z dzisiejszego upadku aż do zupełnej niepodległości. Prawa nasze w tej mierze, jako nie uległe żadnemu przedawnieniu, oddajemy pod uznanie Rządów konstytucyjnych i sumienia Ludów wolnych.         

        Odzwierciedleniem tej ugody politycznej, było przyjęcie przez Rząd Narodowy nowego herbu, który obok godła Polski i Wielkiego Księstwa Litewskiego przedstawiał postać Archanioła Michała, patrona Rusi Kijowskiej.

                                              Herb powstańczy z 1863 r.herb.png

 

 

        Rząd Narodowy z czasów powstania styczniowego - zgodnie z duchowym dziedzictwem Horodła - uprawomocnił ostatecznie nowy kształt trójdzielnego herbu Rzeczypospolitej z Orłem, Pogonią i Michałem Archaniołem, który to herb był powszechnie respektowany na pieczęci Rządu.

       Przebieg tych wydarzeń drobiazgowo opisuje Prof. Franciszek Ziejka, rektor Uniwersytetu Jagiellońskiego w pracy "Horodelska tradycja" - "Nasza rodzina w Europie" (UNIVERSITAS - Kraków 1995 r.

         Akt ten, który dawał każdemu z trzech narodów pełną swobodę działania – komentuje prof. Franciszek Ziejka - wskazywał na potrzebę wspólnej pracy nad odzyskaniem niepodległości, nie przesądzał jednak kształtu odrodzonej Rzeczypospolitej.

        Szkoda że Ukraińcy tego nie zauważają, a już błędem jest pomijanie tego faktu przez polskich polityków.


Podziel się
oceń
4
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Śledztwo Smoleńskie umorzone

wtorek, 03 lipca 2012 20:45

Onet.pl  02.07.2012

Prokuratorzy umorzyli śledztwo dotyczące organizacji lotów prezydenta i premiera do Smoleńska w 2010 r., z braku znamion przestępstwa, poinformowała rzeczniczka prasowa Prokuratury Okręgowej Warszawa – Praga, prok. Renata Mazur. Dalej powiedziała: stwierdzone przez prokuratorów nieprawidłowości w działaniu urzędników, co do lotów VIP do Smoleńska nie wywołały negatywnych skutków dla organów państwa.

Czy ktoś miał złudzenia, że sprawa zostanie zbadana należycie?  Od początku dyrektywa była jasna „rozmyć i umorzyć”

Rok po katastrofie na moim blogu pisałem:

poniedziałek, 30 maja 2011

Dylematy człowieka myślącego - wypadek losowy, czy zamach?

        Minął rok od tragedii smoleńskiej. Z czterech hipotez: błąd pilota, usterki techniczne, zła praca służb naziemnych, czy zamach – wykluczono zamach, a komisja ministra Jerzego Millera po raz kolejny przesunęła termin ogłoszenia raportu na czerwiec. Dalej nie wiadomo, czy był to wypadek losowy, czynie dopełnienie obowiązków odpowiedzialnych służb, czy zamach nie do wyjaśnienia, lub zmowa, a może tylko wynik niefrasobliwego (nieumyślnego) podżegania?  Czy w Polsce podżeganie jest karane? Gdzie szukać przyczyny tej tragedii?

        Wiadomo, że w Polsce pomiędzy ośrodkami władzy, premier – prezydent, trwał ostry spór kompetencyjny. Było tez tak, że Prezydent jako pierwsza osoba w państwie był wielokrotnie poniżany na różne sposoby. Osłabiano jego pozycję w Polsce i zagranicą. Wypowiedzi, które nie powinny mieć miejsca w polityce, a miały, godziły w polską rację stanu np: - "jaka wizyta, taki zamach" o wizycie Lecha Kaczyńskiego w Gruzji w 2008 r. - „ kiedyś poleci i nie wróci” – jaka prorocza wypowiedź Komorowskiego!, - „zrobię wszystko, aby nie dopuścić do reelekcji Kaczyńskiego - Donald Tusk. - Kaczyński to szkodnik – Niesiołowski. Czy  też żenujące wypowiedzi Palikota, Grasia, Nowaka i ludzi z zaplecza partyjnego Tuska? Co gorsze przedstawiano go jako „rusofoba”. To oskarżenie już na pewno nie mieściło się w kanonie polskiej racji stanu, a to zapewne nie umknęły uwadze rosyjskich służb specjalnych. Któż by chciał mieć za miedzą prezydenta „rusofoba”?

        Nakręcano niebezpieczną spiralę nienawiści, która mogła skutkować niekontrolowanymi wydarzeniami.  Przejdźmy jednak do chronologii wydarzeń.

       Spotkanie Putin – Tusk  przeniesione zostało na życzenie Putina z 10. na 7 kwietnia. Dlaczego? Żeby poniżyć prezydenta? Porozmawiać prywatnie z premierem Tuskiem? O czym? Czy jest stenogram z rozmów Putin – Tusk? Jeżeli tak, to winien być upubliczniony. Same pytania?

       Wiadomym było, że o fotel prezydenta ubiegało się 10. kandydatów, a tak naprawdę to liczyło się tylko trzech: Kaczyński, Komorowski i Szmajdziński. Oni posiadali zaplecze wyborcze. Gdyby doszło do wyboru między tymi kandydatami, można domniemywać przegraną  Komorowskiego ze Szmajdzińskim już w I turze, co umożliwiłoby reelekcję Kaczyńskiemu.

       10. kwietnia giną dwaj główni kandydaci na prezydenta Kaczyński i Szmajdziński. Czy to nieszczęśliwy wypadek czy skutek wcześniejszego podżegania do powstrzymania reelekcji urzędującego prezydenta?

       Jedno jest pewne ta katastrofa spowodowała głęboki podział polskiego społeczeństwa.

       Po tej tragedii budziła niesmak skwapliwość z jaką Komorowski przejmował fotel prezydencki i pospiesznie obstawiał się swoimi ludźmi.

       Wybór Komorowskiego na prezydenta stał się możliwy przez wsparcie  elektoratu SLD i Cimoszewicza, a mimo to przewaga Komorowskiego nad Jarosławem Kaczyńskim była niewielka.

       Czy ta hipoteza jest równie uprawniona jak inne? i czy powinna być badana  w trybie procesowym, jako praprzyczyna tragedii?

       Zwróćmy uwagę na znamienną wypowiedź Ławrowa w Warszawie o katastrofie, (konferencja prasowa Ławrow – Sikorski,  stosunki między Polską a Rosją teraz rozwijają się intensywniej i że "zawdzięczamy to  katastrofie smoleńskiej, która nas połączyła, ale i chęci Polaków i Rosjan do współpracy”.  

      Rosjanom zależy na dzieleniu polskiego społeczeństwa i to im się udaje. Dziś w Polsce podziały przebiegają już nawet w rodzinach. Czy oto chodziło? Wielu ludzi na dźwięk słowa "Kaczyński" wpada w jakiś niezrozumiały amok. Nie mam wątpliwości, że nieustanne podsycanie konfliktu politycznego w Polsce, to długofalowy cel gry politycznej prowadzonej przez Kreml. To pozwała Kremlowi konsekwentne realizowanie planu przedstawiana Polski w Europie Zachodniej, jako kraju maniakalnych „rusofobów”, a Polaków jako warchołów, z którymi nie należy się  liczyć.

       Temu sprzyja też bałagan w całym polskim aparacie państwowym, co uwidoczniło się w nieodpowiedzialnym przygotowaniu lotu do Smoleńska.

      Rosjanie już zdystansowali się od jakiejkolwiek odpowiedzialności, bo stronie polskiej zapewnienie bezpiecznego lotu dalekie było od obowiązujących norm i regulaminów. Mimo to dotychczas nie wyciągnięto wniosków w stosunku do winnych.

       W Kodeksie Karnym jest przepis mówiący o nadużyciu władzy, o przekroczeniu kompetencji lub zaniechaniu czegoś.  art.135 paragraf 1 mówi – Kto dopuszcza się czynnej napaści na Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 3. i paragraf 2 – Kto publicznie znieważa Rzeczypospolitej Polskiej podlega karze pozbawienia wolności do lat 3,  a także kwestia podżegania (art. 18 § 2 kk). art. 255 kk). Obojętna jest forma nakłaniania. Podżegać można słowem (mówionym lub pisanym), bądź gestem.

       Pytam, zatem czy kiedy szydzono z głowy państwa obowiązkiem prokuratury było wszczęcie postępowania sądowego z urzędu, tak jak to uczyniono teraz w stosunku do 25- letniego Roberta Frycza - autora serwisu internetowego  Antykomor.pl ? Czy w Polsce Temida ma dwie równe szale? Ostatnia akcja ABW temu zaprzecza. Czy Polska teraz ma silniejsza pozycję w świecie? Czy jesteśmy spolegliwi względem Rosji?

piątek, 15 lipca 2011 18:08

       Katastrofa smoleńska, czy ktoś chce, czy nie, wciąż będzie postrzegana w wymiarze politycznym i rozgrywana przez różne siły polityczne na różne sposoby, w zależności od bieżącego zapotrzebowania. W okresie przedwyborczym do polskiego parlamentu wszyscy będą nią grać, niezależnie od barw partyjnych. Praprzyczyną obecnej sytuacji niestety była polityczna decyzja Putina o rozdzieleniu uroczystości katyńskich na dwie oddzielne części. Potem nastąpiło już tylko szereg zdarzeń: katastrofa i przepychanki kto jest za nią odpowiedzialny. Przypomnijmy hipotezy formułowany przez MAK - Międzypaństwowy Komitet Lotniczy w obrębie WNP: błąd pilota, pijany polski generał, polskie służby odpowiedzialne za przygotowanie lotu.

       Strona rosyjska konsekwentnie podtrzymuje to stanowisko. Świadczy o tym wypowiedź wicepremiera Rosji Siergiejewa Iwanowa, z 21 czerwca w sprawie katastrofy TU 134, który powiedział, że przyczyną katastrofy samolotu pasażerskiego Tu-134 pod Pietrozawodskiem w Karelii był błąd pilota. Iwanow wskazał na rzekome podobieństwo tego wypadku z katastrofą smoleńską - serwis rbc.ru.

       Tak więc premier Polski został sromotnie ograny przez Rosjan, jak w przysłowiowej „rosyjskiej ruletce” i nawet sam przyznał, że raport Jerzego Millera może uderzyć w stronę polską jeszcze mocniej niż ten sporządzony przez MAK. Zygmunt Klich, polski ekspert lotniczy akredytowany przy MAK już wieści, że nikt z nazwiska nie zostanie wskazany, ale kiedy wczytamy się w ten dokument, to będzie jasne kto za co odpowiada. Wiemy, że znowu przesunięto termin publikacji raportu Millera, podobno na skutek opóźnieniem tłumaczenia na rosyjski i angielski. Czy Rosjanie mają lepszych tłumaczy? - tłumaczenie wykonano szybko i upubliczniono na skalę międzynarodową, przypisując winę stronie polskiej, a w Polsce? W Polsce społeczeństwo zna tylko raport Macierewicza mocno krytykowany przez rządzących. Premier zna główne tezy raportu, więc kiedy Polacy poznają raport w całości? Termin dalej jest niewiadomy. Zakrawa to na skandal.

        Jak wiadomo spotkanie Putin – Tusk przeniesiono z 10 na 7 kwietnia 2010 r.  Jakie racjonalne przesłanki i ważne względy państwowe przemawiały za rozdzieleniem delegacji na dwie (dwa oddzielne loty) oddzielne grupy, skoro wiedziano, że główne uroczystości odbędą się 10 kwietnia i tam będą czekały Rodziny Katyńskie. Na to pytanie może odpowiedzieć tylko sam premier Tusk.

         35. rodzin ofiar katastrofy smoleńskiej skierowały do premiera wniosek o dostęp do raportu Millera, przed jego upublicznieniem. Wniosek został wysłany pod koniec czerwca, a następny 3 lipca. Mimo dwukrotnego wystąpienia nadal czekają na odpowiedź. Dlaczego brak jest odpowiedzi?

wtorek, 26 lipca 2011

Pół żartem, pół serio, czyli chocholi taniec Tuska wokół raportu Millera

           Początkowo raport Millera miał być ogłoszony w lutym 2011. Terminu nie dotrzymano. Tusk otrzymał raport w czerwcu, ale odesłał go do własnej zamrażarki. Mówiono, że  raport będzie opublikowany do 20 lipca 2011. Słowa nie dotrzymano. Tymczasem presja środków masowego przekazu i opozycji była tak duża, że Pawlak (koalicjant) uderzył w miękkie podbrzusze Tuska i zażądał jak najszybszego opublikowania raportu, licząc na pozyskanie choć części elektoratu „niezadowolonych”. Uderzenie było tak mocne, że Tusk zaczął się plątać w wypowiedziach; a to, że Pawlak wie tyle, że powinno mu to wystarczyć, aby zachować powściągliwość i cierpliwość; - że ujawnione zostaną „kluczowe” fragmenty raportu, nawet jeśli tłumaczenie na rosyjski i angielski nie będzie gotowe;  – później sprostował, że  ma to być pełny tekst;, - jak również , że  raport komisji ministra Jerzego Millera o katastrofie Tu-154M w Smoleńsku nie zostanie udostępniony rodzinom ofiar przed jego upublicznieniem 29 lipca - Chyba sobie dworował mówiąc, że być może uda się kilkadziesiąt godzin urwać.

             Tusk dobrze wie, że publikacja raportu w całości musiałaby przełożyć się na konieczność zdymisjonowania kilku ministrów i bliżej nieokreślonej ilości urzędników wysokiego i średniego szczebla administracji państwowej. Tusk znalazł się w pułapce na własne życzenie, unikając konkretnej odpowiedzi w sprawie terminu publikacji raportu. Dopiero pod presją zdecydował, że raport upubliczniony zostanie 29 lipca 2011. Znany z miłości do futbolu Tusk także dobrze wie, że scenariusz rekonstrukcji rządu w tym momencie skutkowałby „samobójem” i kompromitacją polskiej prezydenci w UE. To trzeba było zrobić na początku roku. Jak podał Zygmunt Klich w raporcie są tylko wskazane urzędy, które nie dopełniły obowiązującej procedury. Ponieważ nie ma zbiorowej odpowiedzialności, za prace podległych służb, odpowiedzialność polityczną ponosi Szef Rządu, czyli Premier.  Już wiadomo, że publikacja raportu będzie miała niebagatelny wpływ na kampanię wyborczą, dlatego musiał podjąć męską decyzję, bo jako polityk traci na wiarygodności  (patrz ostatnie badania).  Z sondażu wynika, że Polacy uważają premiera Donalda Tuska jako sympatycznego, przystojnego i inteligentnego. Szef rządu jednak dużo mówi, mało robi, a na jego słowach nie można polegać.

            Czy ktoś chce, czy nie, kwestia odpowiedzialności za to co się wydarzyło 10 kwietnia 2010 roku pod Smoleńskiem będzie dominować w walce przedwyborczej. Jeśli raport wskazuje jakieś zaniedbania polskich instytucji rządowych, to Premier musi podjąć niepopularne decyzje w stosunku do winnych zaniedbań, a nie stosować pokrętnych wypowiedzi. Ostatnio Premier skarżył się w TVP, że w rozmowie z Millerem po raz pierwszy był poirytowany. Szkoda, że nie wcześniej, jeżeli to wyznanie było szczere?

            A teraz poważnie - czy podanie nowego terminu publikacji raportu to kolejny blef, mający wyprowadzić na manowce wszystkich, włącznie z koalicjantem?  A może premier Tusk ma coś do ukrycia i traktuje społeczeństwo polskie, jak stado baranów? Polacy jeszcze uzbroją się w powściągliwość i cierpliwość. Oby nie na długo! Bo już w najbliższej przyszłości trzeba będzie pokazać czerwoną kartkę piłkarzom z ligi państwowej!

niedziela, 31 lipca 2011

Czy decyzja polityczna równa jest politycznej odpowiedzialności

             Mamy już rządowy raport ministra Jerzego Millera. Premier dorżnął kozła ofiarnego ministra MON Bogdana Klicha. Dostępne już są raporty MAK i Macierewicza. W przygotowaniu raport prokuratury wojskowej i NIK. Wszystkie dotyczą wyjaśnień techniczno – organizacyjnych lotu Tu – 154 M w dniu 10 kwietnia 2010 r. Wiemy też, że już w lutym premier Donald Tusk, na wniosek premiera Putina, podjął decyzję polityczną rozdzieleniu uroczystości katyńskich. 7 kwietnia 2010 r. w Smoleńsku odbyło się spotkanie Putin – Tusk. 10 kwietnia 2010 r. zaplanowany był przylot do Smoleńska delegacji polskiej z Prezydentem RP na czele. Czy niefortunna decyzja Premiera miała wpływ na tragiczny lot? Logicznym wydaje się, że skoro Premier podjął decyzję polityczną, to ponosi także polityczna odpowiedzialność. Koniec, kropka.

Środa 24 sierpnia 2011

Kto odpowiada za tragiczny lot do Smoleńska

             22 sierpnia 2011 rzecznik Naczelnej Prokuratury Wojskowej poinformował dziennikarzy, o postawieniu zarzutów 2 oficerom 36. Specjalnego Pułku Lotniczego, za niedopełnienia obowiązków przy przygotowaniu lotu do Smoleńska. Podejrzani nie przyznali się do zarzucanych im czynów i odmówili wyjaśnień. Jak mówił, za czyn ten grozi kara do trzech lat więzienia, jednak jak dotychczas nie zastosowano wobec nich środków zapobiegawczych. Po raz kolejny winą za tragiczny lot obciąża się żołnierzy spec - pułku, którym systematycznie, w ramach szukania oszczędności, ograniczano środki finansowe, a teraz na nich zrzuca się odpowiedzialność. Po co więc ten briefing, na którym dziennikarze niczego nie dowiedzieli się? Wiadomo tylko, że znalazły się kozły ofiarne, a może to jest reakcja na złożenie przez Stowarzyszenie „Solidarni 2010” zawiadomienie do prokuratury o popełnieniu przestępstwa przez szefa rządu z art. 129 Kodeksu Karnego (zdrada dyplomatyczna) i z art. 231 (niedopełnienie obowiązków), w którym Stowarzyszenie „Solidarni 2010”, zarzuca premierowi Donaldowi Tuskowi złamanie prawa, ponieważ zgodził się na konwencję chicagowską przy wyjaśnianiu przyczyn katastrofy smoleńskiej. Czy złamanie prawa nastąpiło tylko w tym przypadku?                                         

             Można odnieść wrażenie, że ta informacja to kolejny krok odwrócenia uwagi od praprzyczyny tragedii smoleńskiej, jaką była decyzja polityczna rozdzielenia uroczystości katyńskich. Ta niefortunna decyzja polityczna powinna skutkować odpowiedzialnością polityczną na najwyższym szczeblu administracji państwowej, gdzie wyrażono zgodę na propozycję Putina.

sobota, 07 kwietnia 2012

Lot do Smoleńska

             Zbliża się druga rocznica tragicznego lotu do Smoleńska. Polacy dalej nie znają prawdziwej przyczyny katastrofy. Pewne jest to, że gdyby Tusk nie wyraził zgody na propozycję Putina o podzielenie uroczystości na dzień 7 i 10 kwietnia, to nie byłoby katastrofy. Tusk na pewno do dzisiaj ma wyrzuty sumienia, a jeżeli nie? - to uchylam się od dalszego komentarza…

Czy jest jeszcze coś do wyjaśnienia? Tak!, ale dopiero po zmianie obecnej władzy.

 


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

Ruch Palikota

piątek, 15 czerwca 2012 13:46

Zadymy na EURO 2012

piątek, 15 czerwca 2012 7:47

Nie tylko ze zdziwieniem, ale wręcz z oburzeniem przeczytałem wiadomość, podaną prze Onet  (14 czerwca) że Ruch Palikowa napisał list do ambasadora rosyjskiego w Warszawie, w którym przedstawiciele partii wskazują jako inspiratorów burd  w czasie Euro 2012  „ środowisko związane z PiS, Radiem  Maryja i Solidarni 2010. Zastanawiam się, czy taki list do przedstawiciela obcego państwa, to „zdrada narodowa”, czy może już pogwałcenie polskiej racji stanu. Takie zachowania powinny być ścigane z „urzędu”, a organizacja natychmiast rozwiązana, gdyż naruszyła porządek prawny i działa na szkodę państwa polskiego. Panowie posłowie opamiętacie się, bo p. Palikot może zaprosić OMON z Rosji do zrobienia porządku w Polsce.


Podziel się
oceń
2
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

wtorek, 26 września 2017