Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 253 536 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Sobiescy z Sobieszyna herbu „Janina”

niedziela, 14 grudnia 2014 11:44

Najwcześniejsza wzmianka o herbie „Janina” pochodzi z 1246 roku. Miał się nim posługiwać Piotr Wydżga, szlachcic ziemi krakowskiej, krzyżowiec, właściciel zamków w Czorsztynie, Rytrze, Łącku oraz zamku Lemiasz. Jednak najstarsza pieczęć pochodzi z 1379 roku i należała do Pełki z Czyżowa. W roku 1413 za sprawą unii horodelskiej herb „Janina” przeniesiono na Litwę.

        Herbem „Janina” oprócz Sobieskich pieczętowały się również rodziny Bidzińskich, Bielewskich, Jurgielewiczów, Kaszewskich, Opackich, Piaseckich, Suchodolskich, Wolickich i Zaduskich.

Sobieszyn - gniazdo rodowe Sobieskich  -   leży w północnej części województwa lubelskiego, na krawędzi doliny nadwieprzańskiej.

        Ród Sobieskich rzekomo wywodził się od Wizimira, syna Leszka Czarnego bądź Wizimiry Teodory, córki tegoż księcia.  Już XIX-wieczna literatura historyczna obaliła ten pogląd, bo Leszek Czarny zmarł bezpotomnie, a Wizimir(a) to był tylko genealogiczny wymysł, mający wskazywać na rzekome dynastyczne pochodzenie króla Jana III Sobieskiego (T. Korzon, O. Balzer).

        Pierwszym poświadczonym historycznie właścicielem Sobieszyna, był Stanisław Sobieski (ok. 1450 – 1508/1516), - polski szlachcic, syn Mikołaja i Jadwigi, ożeniony z Małgorzatą Krzyniecką.

        Jego bratem był Piotr Sobieski (ok.1460 – po 1508), syn Mikołaja i Jadwigi Krzynieckiej, właściciel wsi Ledo, który poślubił nieznaną z imienia dziedziczkę wsi Bychawka.

        Sebastian Sobieski (ok. 1486 – 1557), syn Stanisława i Małgorzaty Krzynieckiej,  w 1516 r. poślubił,  Barbarę Giełczewską i przeniósł się z rodzinnego Sobieszyna w dolinę rzeki Giełczwi. Sebastian Sobieski i Barbara Giełczewska mieli czworo dzieci: Mikołaja – zmarły bezpotomnie, Stanisława (protoplasta szlacheckiej linii Sobieskich, Jana i Annę – żona Jana Gozdeckiego.

         Jan Sobieski, (ok. 1518 -1564),  syn Sebastiana Sobieskiego i Barbary Giełczewskiej, rotmistrz  jazdy, ożenił się z Katarzyną Gdeszyńską, z którego to związku urodził się: Marek Sobieski (ok. 1550 – 1605), starosta krasnostawski i łucki, a potem wojewoda lubelski.  

         Marek Sobieski, herbu Janina. (ur. ok. 1550 – zm. 1605), najstarszy syn Jana Sobieskiego i Katarzyny Gdeszyńskiej (już w 1557 roku  jako małoletni został dworzaninem królewskim)  - polski magnat, chorąży wielki koronny od 1581, kasztelan lubelski od 1597, a w 1599 został wojewodą lubelskim. Urzędy te dały mu miejsce w senacie i umocniły potęgę rodu Sobieskich z Sobieszyna.

         W 1598 roku przeszedł z kalwinizmu na katolicyzm. (kalwinizm– jedna ważniejszych doktryn i wyznań protestanckich) W Rzeczypospolitej Obojga Narodów okresu reformacji kalwinizm był trzecim wyznaniem, po katolicyzmie i prawosławiu i dominującym wyznaniem protestanckim wśród polskiej i litewskiej szlachty.

         Marek Sobieski ożenił się z Jadwigą Snopkowską, z którą miał syna Jakuba oraz 5 córek. Po jej śmierci w 1590 r. poślubił Katarzyną Tęczyńską, przedstawicielkę jednego z najpotężniejszych wówczas rodów magnackich. Z nią miał syna też Jakuba, ojca  Jana III  Sobieskiego, przyszłego króla Polski. Odznaczył się zasługami wojennymi, cieszył się zaufaniem Stefana Batorego. Był posłem z województwa lubelskiego na sejmy lat 1592 i 1596.

         W 1598 Marek Sobieski nabywa dobra złoczowskie od Andrzeja I Górki, herbu Łodzia – starosty generalnego Wielkopolski.  Był tam zamek  drewniany, na tzw. „Kępie”.

Złoczów - nowe gniazdo Sobieskich

        Po Marku Sobieskim dobra złoczowskie odziedziczyłjego synJakub Sobieski (1590 – 1646) - polski magnat,  wojewoda ruski, późniejszego kasztelan krakowski, poseł na Sejm.

Biogram Jakuba Sobieskiego Sobieszyna

        Jakub Sobieski herbu Janina , ur. 5 maja 1590 w Żółkwi,  poślubił Mariannę Wiśniowiecką (ur. ok. 1600, zm. w lutym 1624) – polską księżniczkę, najstarszą córkę Konstantego Wiśniowieckiego i Anny Zahorowskiej, właścicieli Białegokamienia. Ślub odbył się w lutym 1620 r. na zamku w Olesku. Małżeństwo to zapewniało Jakubowi koligację z potężnym rodem Wiśniowieckich. Po ślubie małżonkowie zamieszkali w rodowej rezydencji Sobieskich w Złoczowie. Małżeństwo nie należało do udanych. Marianna była wątła i chorowita. Urodziła dwie córki, które zmarły w niemowlęctwie.  Pierwsza z córek otrzymała imię Teresa. Podczas narodzin drugiego dziecka Marianna i dziecko zmarli. 27 marca 1624 została pochowana w niedawno zbudowanej przez Jakuba kolegiacie w Złoczowie, gdzie pochowano są też obie córki.

         Marianna ur. ok. 1600, zm. w lutym 1624 i dziecko zmarli. 27 marca 1624 została pochowana w niedawno zbudowanej przez Jakuba kolegiacie w Złoczowie, Tam też pochowane są obie córki.

,         Drugą żoną Jakuba Sobieskiego była Zofia Teofila Daniłowiczówna, (ur. 1607 w Żurownie, zm. 27 listopada 1661 w Żółkwi), wnuczka hetmana Stanisława Żółkiewskiego, dziedziczka zamku w Olesku i w Żółkwi.  (W 1623 Zofia wraz z matką i babką Reginą z Herburtów stanęła na czele służby zamkowej i odparła napad Tatarów na Olesko). 16 maja 1627 poślubiła podczaszego koronnego Jakuba Sobieskiego. Ślub odbył się na zamku w Olesku. Po ślubie małżonkowie zamieszkali w zamku w Złoczowie należącym do Jakuba. Małżonka Zofia Teofila w posagu wniosła majątki, należące niegdyś do Żółkiewskich i część dóbr Daniłowiczów, dwa domy w Warszawie i komplet kosztowności rodzinnych. Po kilku latach przenieśli się jednak do rezydencji w Żółkwi. Z małżeństwa z Jakubem doczekała się siedmioro dzieci.  

         Z urodzonych siedmiorga dzieci tylko synowie Marek i Jan III oraz córki Katarzyna i Anna Rozalia osiągnęli pełnoletność; reszta zmarła w niemowlęctwie  lub dzieciństwie.

        Teofila była surową matką wobec swoich dzieci. W 1652 udaremniła małżeństw swego syna Jana III, zakochanego w pannie Orchowskiej, córce ochmistrza Pawła Orchowskiego. (Ochmistrz zarządzał bezpośrednio służbą, był opiekunem i wychowawcą dzieci).  Teofila była osobą niezwykle pobożną. Fundowała liczne kościoły i klasztory. W marcu 1653 udała się na kilkuletnią pielgrzymkę do Włoch. Nie tolerowała związku syna z Marią Kazimierą d Arquien de la Grande.

       Została pochowana w Żółkwi, w kościele dominikanów, gdzie wcześniej pochowany został Marek, najstarszy syn Jakuba i Teofili. W czasie wojny kościół uległ zniszczeniu. W czerwcu 1946 szczątki Teofili i syna Marka Sobieskiego , brata Jana III, zostały wywiezione z Żółkwi do kościoła dominikanów w Lublinie. Ostatecznie w 1983 szczątki Teofili i Marka złożone zostały w krypcie pod kaplicą Matki Boskiej Różańcowej, przy kościele św. Trójcy w Krakowie – kościół o.o. Dominikanów przy ul. Stolarskiej.

Jakub Sobieski zmarł w lutym 1624 i został  pochowany został w kolegiacie w Żółkwi.

 

Biogramy: Marka,  Katarzyny,  Anny Rozalii,  Jana III

       Marek Sobieski, urodził się w 1628 r. w Złoczowie. Był najstarszym synem Jakuba i Teofili,- starosta jaworowski i krasnostawski, rotmistrz wojsk koronnych. Mając zaledwie 24. lata został zamordowany 3 czerwca 1652 pod Batohem. Był posłem na sejm 1649/50 r. z województwa ruskiego. W 1650 r. służył pod rozkazami Jeremiego Wiśniowieckiego,  pod Kamieńcem Podolskim we wrześniu tegoż roku przejściowo zastępował Jaremiego w dowodzeniu pułkiem. W końcu 1650 r. po raz kolejny reprezentował województwo ruskie na sejmie. 19 marca 1651 r. Walczył przeciw Kozakom pod Winnicą. W walkach z pułkiem Iwana Bohuna stracił tabory swej chorągwi. W tym czasie był już dowódcą pułku jazdy. W kwietniu  ruszył ze swym pułkiem pod Kamieniec Podolski, gdzie miał dać oparcie siłom hetmana Kalinowskiego. Pod Kamieniec Podolski przybył 22 kwietnia 1651 r., lecz wkrótce, obawiając się utraty łączności z głównymi siłami kasztelana krakowskiego Mikołaja Potockiego, (7 maja 1651 r.) ruszył na Husiatyn. Uczestniczył w bitwie z Kozakami pod Kopyczyńcami (12 maja 1651 r.). Do obozu wojsk koronnych pod Sokalem stawił się 22 maja 1651 r. Dwie  jego chorągwie weszły w skład pułku Mikołaja Potockiego. W czerwcu tego roku Marek Sobieski wyróżnił się podczas bitwy pod Beresteczkiem (28–30 czerwca 1651 r.). W nagrodę otrzymał jako łup wojenny szablę po Tuhaj-beju. Następnie brał udział w kampanii białocerkiewskiej, w bitwie pod Białą Cerkwią (23 listopada 1651 r.) walcząc pod komendą Stefana Czarnieckiego, dowodzącego pułkiem Mikołaja Potockiego. Dnia 28 listopada 1651 r. po bitwie zgodnie z umową z Kozakami został oddany Kozakom jako jeden z dwóch zakładników na okres pobytu Bohdana Chmielnickiego w polskim obozie. Bohdan Chmielnicki przybył do polskiego obozu w celu zaprzysiężenia wynegocjowanego traktatu. Marek Sobieski wiosną 1652 r. na rozkaz hetmana Kalinowskiego wziął udział w        pacyfikowaniu buntów chłopskich i kozackich w Bracławskiem. Do obozu pod Batohem przybył prawdopodobnie 1 czerwca 1652 r., jego obie chorągwie znajdowały się już w obozie. W dniu 2 czerwca 1652 r. wraz z kasztelanem czernihowskim Janem Odrzywolskim, w bitwy pod Batohem, na czele kilku chorągwi odpierał ataki ordy. Tu trafił do niewoli tatarskiej i już 3 czerwca 1652 r. na rozkaz Bohdana Chmielnickiego został ścięty z większością polskich jeńców. Jego zwłoki, wykupione przez matkę, zostały pochowane w kolegiacie w Żółkwi.

       Katarzyna Sobieska, ur. 7 stycznia 1634 r., młodsza siostra Jana III w 1650 poślubiła wojewodę krakowskiego Władysława Dominika Zasławskiego-Ostrogski. (Ten związek został wymuszony przez matkę Teofilę Sobieską). Po  śmierci Władysława Dominika Zasławskiego-Ostrogskiego, Katarzyna Sobieska 13 czerwca 1658 roku wyszła za Michała Kazimierza Radziwiłła. Została matką Karola Stanisława Radziwiłła, kanclerza wielkiego litewskiego i Jerzego Józefa, ordynata na Nieświeżu, od 1686 podczaszego wielkiego litewskiego, a od 1688 wojewody trockiego, właściciela Białej oraz starosty człuchowskiego i rabsztyńskiego.

Zmarła 29 września 1694.

       Anna Rozalia Sobieska, ur. 5 sierpnia 1636 . W 1650 uczyła się w szkole klasztornej. W 1652 była zaręczona z nieznanym bliżej szlachcicem, gdyż 29 kwietnia 1652 otrzymała laudum poboru na podatek na wesele. Do małżeństwa jednak nie doszło i na początku 1653 Anna wstąpiła do zakonu Świętego Benedykta przy kościele Wszystkich Świętych na Przedmieściu Krakowskim we Lwowie. 20 maja 1653 złożyła śluby zakonne, przyjmując imię zakonne Rozalia.

Zmarła 16 lutego lub 12 marca 1655.

       Jan III Sobieski , (urodził się w Olesku 17 sierpnia 1629), był drugim synemJakuba Sobieskiego i Zofii Teofili Daniłowicz.Pod opieką matki w Olesku spędził z rodzeństwem dzieciństwo. W 1640 r. wyjechał Markiem do Krakowa, gdzie podjęli naukę w słynnym Polskę Kolegium Nowodworskiego, a następnie w Akademii Krakowskiej. Po ukończeniu studiów ojciec wysłał obu synów w podróż po krajach Europy Zachodniej. Trwała ona dwa lata i sześć miesięcy i miała stanowić uzupełnienie wykształcenia. Tam nabawił się „choroby francuskiej”.

        Jan III Sobieski, tak jak jego starszy brat, brał udział w walkach z Kozakami i Tatarami.  15 sierpnia 1649 r., jako dowódca własnej chorągwi, a zarazem  starosta jaworowski, przeszedł swój chrzest bojowy  pod Zborowem. W 1651 r. (28-30 czerwca)  uczestniczył w trzydniowej batalii pod Beresteczkiem.

       W lutym 1662 umiera matka Jana III Sobieskiego.  Dobra złoczowski, oraz pomorzańskie, oleskie, podhoreckie i żółkiewskie, a także kamienice we Lwowie i Warszawie odziedziczył Jan III Sobieski, jako jedyny potomek w linii męskiej.

       Jan III Sobieski  kojarzony jest głównie z wielkimi zwycięstwami oręża polskiego pod Podhajcami, Chocimiem, Wiedniem i Parkanami - polski astronom Jan Heweliusz dla uczczenia Wiktorii Wiedeńskiej nazwał odkryty przez siebie gwiazdozbiór, znajdujący się w pobliżu równika niebieskiego, Tarczą Sobieskiego (Scutum Sobiescianum).

        6 października 1667 roku, Jan III Sobieski odniósł zwycięstwo w bitwie pod Podhajcami.

        11 listopada 1673., wojska koronne i litewskie pod dowództwem hetmana wielkiego koronnego Jana Sobieskiego odniosły zwycięstwo w bitwie pod Chocimiem nad wojskami tureckimi pod wodzą Husejna Paszy. Chocimska wiktoria, traktowana przez Polaków jako odwet za pokój buczacki i pozwoliła Sobieskiemu rok później wygrać elekcję i zasiąść na tronie Polski.

       Gdy król Polski (1669–1673) MichałTomasz Korybut Wiśniowiecki, (ur. 31 maja 1640 w Białymkamieniu, syn wojewody ruskiego, księcia Jeremiego Wiśniowieckiego i Gryzeldy Zamoyskiej, mąż Eleonory Habsburżanki, córki cesarza Świętego Cesarstwa Rzymskiego, Narodu Niemieckiego, króla Czech i Węgier Ferdynanda III Habsburga, zmarł 10 listopada 1673 roku we Lwowie - szlachta polska na sejmie elekcyjnym, w dniu  21 maja 1674,  jedynie przy sprzeciwie części posłów litewskich, wybrała na jego następcę Jana III Sobieskiego, 3450 głosami elektorskimi szlachty – Jan Sobieski panował od 1674–1696.

       W marcu 1683, kiedy  Turcja uderzyła na Austrię i po trzech miesiącach armia wielkiego wezyra Kara Mustafy obległa Wiedeń, Sobieski  nie czekając na posiłki litewskie, pomaszerował z wojskiem koronnym  na odsiecz stolicy austriackiej. Pod jego dowództwem, w dniu 12 września 1683 rozegrała się wielka bitwa pod Wiedniem, która zakończyła się pogromem Turków. Zginęło ich 15 000, a chrześcijan zaledwie 3000. Papież Innocenty XI ustanowił z tej okazji na dzień 12 września święto imienia Maryi. 9 października, w marszu przez Węgry za cofającymi się Turkami, Sobieski odniósł jeszcze jedno znaczące zwycięstwo pod Parkanami, gdzie padło 10000 wrogów, a w grudniu wraz z całym swym wojskiem wrócił do Krakowa.

       Do kolejnych starć doszło w 1690 r. kiedy zagon tatarski zagroził wypoczywającemu w Złoczowie królowi Janowi III. Wówczas hetman Jabłonowski z małą załogą odparł zagon tatarski.

       Klęski militarne z wypraw do Mołdawi (w 1686 i w 1691) oraz niepowodzenie planów politycznych i dynastycznych spowodowały, że coraz częściej przebywał w swojej prywatnej rezydencji pod Warszawą, w Wilanowie, gdzie17 czerwca 1696 r. zmarł po długiej chorobie. Został pochowany na Wawelu.

       Jan III Sobieski ożenił się z Marią Kazimierą d Arquien de la Grande, wdową po wojewodzie sandomierskim, Janie Sobiepanie Zamoyskim. Żenił się dwukrotnie - najpierw potajemnie 14 maja 1655 r. (wówczas była jeszcze zamężna za wojewodę sandomierskiego, Jana Zamoyskiego), a następnie 5 lipca tego samego roku oficjalnie już po śmierci pierwszego męża. Jan poznał ją, kiedy była dwórką królowej Marii Ludwiki Gonzagi.  Długoletni romans Jana III Sobieskiego i Marii Kazimiery d Arquien de la Grande zasłynął w historii między innymi z bogatej korespondencji, będącej jednym z najpiękniejszych    przykładów polskiej epistolografii miłosnej siedemnastego wieku.

       Mimo iż an III Sobieski wiele swojego czasu spędził na polach bitewnych, co sugerować mogłoby dobry stan zdrowia, pod koniec swojego życia był już mocno schorowany. Cierpiał między innymi na otyłość, dnę moczanową, kamicę nerkową, nadciśnienie i zapalenie zatok oraz przywleczony z Francji syfilis. Stosowana na tę ostatnią chorobę kuracja rtęciowa doprowadziła w ramach skutków ubocznych do uszkodzenia nerek.

       Król Jan III Sobieskiego zmarł w Wilanowie 17 czerwca 1696. Przyczyną był atak serca po długotrwałej chorobie. Jego żona Maria Kazimiera zmarła w 1716 roku w Blois, we Francji.

       Oboje pochowanizostalina Wawelu w Krakowie. Serce króla spoczywa w kaplicy królewskiej (bł. Anioła z Akry) w kościele kapucynów w Warszawie.

      Tron po Janie III Sobieskim przypadł Augustowi II Mocnemu, z saskiej dynastii Wettynów.

 

       Król Jan III Sobieski i Maria Kazimierą d Arquien de la Grande,  mieli 4 synów i 9 córek.

       Pełnoletności doczekali tylko Jakub Ludwik, Aleksander Benedykt Stanisław,Konstanty Władysław i Teresa Kunegunda. 

       (Jan III Sobieski był też biologicznym ojcem syna francuskiego urzędnika, z którego żoną miał romans w trakcie europejskiej podróży w latach 1646-1648, co wyszło na jaw dopiero za panowania króla).

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Sobiescy z Sobieszyna herbu „Janina” c.d

niedziela, 14 grudnia 2014 11:43

Biogramy Aleksandra Benedykta Stanisława, Konstantego Władysława, Teresy Kunegundy i Jakuba Ludwika,. 

      Aleksandr Benedykt Stanisław – ur. 6 grudnia 1677 w Gdańsku, w dzieciństwie starannie wykształcony, władał kilkoma językami. Zapewne towarzyszył ojcu w wyprawie do Mołdawii w 1691. Pod koniec życia Jana III Sobieskiego, w związku z jego konfliktem z najstarszym synem Jakubem, był przymierzany w jego planach dynastycznych do następstwa tronu. Do realizacji tych planów jednak nigdy nie doszło.

     W październiku 1696 wystąpił na audiencji u Ludwika XIV jako markiz jarosławski. 19 stycznia 1698 wraz z bratem Konstantym Władysławem wydał bal w Warszawie na cześć przybyłego do stolicy Augusta II Mocnego. W czasie wrześniowej kampanii Augusta II przeciwko tatarom znajdował się zapewne w obozie wojsk koronnych. W październiku tego roku wraz z bratem odprowadzał orszak matki, która udała się do Włoch.

     W listopadzie zostali przyjęci przez cesarza Leopolda I i Eleonorę Magdalenę von Pfalz-Neuburg.

     W marcu 1700 wyjechał do Rzymu.  W listopadzie tegoż roku został kawalerem Orderu św. Michała, a w grudniu z rąk ambasadora Francji otrzymał Order Świętego Ducha.

      Latem 1702 Charles de Caradas, markiz du Héron, poseł francuski w Rzeczypospolitej, wysunął koncepcję osadzenia Aleksandra na tronie węgierskim.

      Aleksandr Benedykt Stanisławnawiązał romans we Wrocławiu z byłą kochanką Augusta II Anną Aloysią Esterle.

      Królewicz pozostał w Oławie i nie towarzyszył braciom w wyprawie do kraju, gdy ci na rozkaz Augusta II zostali porwani do Saksonii.

     14 kwietnia 1704 Aleksander ogłosił w Warszawie manifest oddalający zarzuty Wettyna o rzekomy spisek przeciwko niemu. Za kandydaturą Aleksandra Sobieskiego do korony polskiej opowiedzieli się wówczas król Szwecji Karol XII, prymas Michał Stefan Radziejowski i hetman wielki koronny Adam Mikołaj Sieniawski. Sam zainteresowany propozycję jednak odrzucił. Wybrany głosami szlachty Stanisław Leszczyński złożył na jego ręce tzw. asekurację z 24 czerwca 1704, zobowiązując się do oddania korony polskiej jego bratu Jakubowi Ludwikowi Sobieskiemu natychmiast po jego uwolnieniu, określając siebie jako depozytariusza korony Sobieskich.

    Aleksander Benedykt Stanisław wystawił własny oddział u boku Karola XII, w czasie jego kampanii w Saksonii w 1706. Po uwolnieniu braci na mocy pokoju w Altranstädt, zaprzestał angażowania się w politykę.

    Od 1710 osiadł na stałe w Rzymie. Jeszcze w 1709 jako Armonte Calidio wstąpił do rzymskiej akademii Arcadia, zgromadzenia pisarzy, artystów i uczonych. W czasie spotkań arkadyjskich odbywających się w jego rzymskiej rezydencji deklamował własne, pisane po łacinie poezje. Pasją Aleksandra pozostawał teatr. Stworzył własną wersję arkadyjskiego dramma nobile. W latach 1710-1713 zrealizował w swoim teatrze kilka spektakli operowych, we współpracy z kompozytorem Domenico Scarlattim i scenografem Filippo Juvarra. Czasami sam występował w swoich przedstawieniach. Jego imię nosiły dwa statki gdańskie Printz Alexander von Pohlen.

      Aleksander Benedykt Stanisław zmarł 19 listopada 1714 w Rzymie, został pochowany w rzymskim kościele kapucynów, gdzie znajduje się jego pomnik dłuta Camilla Rusconiego.

      Najmłodszy syn Konstanty Władysław, ur. 1 maja 1680r. w Warszawie, królewicz polski.Starannie wykształcony zgodne z ułożoną przez ojca w 1685 instrukcją wychowawczą. W październiku 1696 wraz z bratem Aleksandrem został przyjęty przez króla Ludwika XIV jako hrabia pomorzański. 19 stycznia 1698 wydał wraz z bratem Aleksandrem bal na cześć przybyłego do Warszawy Augusta II Mocnego.

       W 1697 na mocy podziału majątku po Janie III otrzymał Wilanów i Pałac Kazimierzowski, a także dobra żółkiewskie i krechowskie.

       W 1698 wziął udział w bitwie pod Podhajcami. W październiku tego roku wraz z bratem odprowadzał orszak matki, która udała się do Włoch. W listopadzie zostali przyjęci przez cesarza Leopolda I i Eleonorę Magdalenę von Pfalz-Neuburg.

       W 1699 uczestniczył w przejmowaniu odzyskanego z rąk tureckich na mocy pokoju w Karłowicach Kamieńca Podolskiego.W marcu 1700 wyjechał do Rzymu. W listopadzie został kawalerem Orderu św. Michała. W grudniu z rąk ambasadora Francji otrzymał Order Świętego Ducha. Tam zamieszany został w skandal obyczajowy, gdy związał się z miejscową pięknością dość lekkich obyczajów o imieniu Tolli, którą Maria Kazimiera oskarżyła o kradzież swojej biżuterii.W czasie III wojny północnej poparł starania brata Jakuba o koronę polską. Przybył do Oławy, skąd przez Wrocław chciał udać się do Rzeczypospolitej. 27 lutego 1704 przy wyjeździe z tego miasta został wraz z bratem aresztowany przez wysłanników Augusta II. Więziony do 1706 w twierdzy Pleissenburgu w Lipsku, później w Twierdzy Königstein. Uwolniony na mocy pokoju w Altranstädt. Wyjechał na Dolny Śląsk, gdzie miał romans z byłą kochanką Augusta II Urszulą Lubomirską. Latem 1708 przybył do Stanisława Leszczyńskiego do Prus Królewskich. 18 listopada tego roku poślubił w Gdańsku Marię Józefę Wessel. Elżbieta Sieniawska zaproponowała wówczas elekcję Konstantego zamiast restauracji rządów Augusta II. Jednak powrót tego ostatniego do kraju przekreśliły ten projekt.

       W 1711 Konstanty podejmował cara Piotra I w Jaworowie.

       W 1712 i w czasie konfederacji tarnogrodzkiej (1715-1716) wysuwano jeszcze jego kandydaturę do tronu polskiego, ale plany te spełzły na niczym.    

        Rezydował we Wrocławiu. W 1714 odziedziczył po bracie Aleksandrze Pomorzany.

       W 1718 sprzedał Podhorce Stanisławowi Mateuszowi Rzewuskiemu, w 1720, Wilanów Elżbiecie Sieniawskiej, a Augustowi II pałacyk myśliwski na Marymoncie w Warszawie. Jego imię nosiły statki gdańskie Printz Constantin von Pohlen i Der Printz Constantin von Polen.

Zmarł 22 lipca 1726 w Żółkwi i został pochowany w kościele farnym  -kolegiacie.

      Teresa Kunegunda, (ur. 4 marca 1676, na Wawelu w Krakowie), wyszła za elektora bawarskiego Maksymiliana Emanuela,królewna polska, księżna bawarska. Po śmierci Marii Antoniny Habsburżanki, została drugą żoną elektora Bawarii Maksymiliana II Emanuela (2 stycznia 1695). Od tej chwili znana była jako Kurfürstin Therese Kunigunde. Po klęsce Maksymiliana II Emanuela w bitwie pod Höchstädt an der Donau i jego wycofaniu się poza granicę Bawarii, Teresa Kunegunda została regentką elektoratu czuwając przez kilka miesięcy nad resztką wojsk, a także administracją okupowanym krajem. Kiedy opuściła Bawarię, by zobaczyć się z matką, okazało się, że wojska cesarskie nie chcą ją przepuścić z powrotem do kraju. Dziesięć lat spędziła na wygnaniu, wróciła do Monachium dopiero w 1715. Po śmierci męża opuściła Bawarię i reszty życia dokonała w Wenecji. Była jedynym dzieckiem Jana Sobieskiego, które zasiadło na tronie.Miała dziesięcioro dzieci, w tym aż dziewięciu synów: (z czego tylko pięć przeżyło dzieciństwo): Karol VII Bawarski, cesarz Świętego Cesarstwa Rzymskiego 1742-1745 Pochodził z rodu Wittelsbachów, był synem elektora bawarskiego Maksymiliana II Emanuela i Teresy Kunegundy Sobieskiej, Jego dziadkami byli: książę elektor Bawarii Ferdynand Maria Wittelsbach i Henrietta Adelajda Sabaudzka oraz król Polski Jan III Sobieski i Maria Kazimiera d’Arquien, i praprawnukiem cesarza Ferdynanda II Habsburga. Jego żona Maria Amalia Habsburg była córką cesarza Józefa I Habsburga. Klemens August Wittelsbach, książę elektor, arcybiskup Kolonii 1723-1761, wielki mistrz zakonu krzyżackiego 1732-1761 Pochodził z rodu Wittelsbachów. Był synem księcia elektora Bawarii Maksymiliana II Emanuela i Teresy Kunegundy z Sobieskich.

Zmarła 10 marca 1730 w Wenecji.

     Najstarszy syn Jakub Ludwik  Sobieski (ur. 2 listopada 1667 w Paryżu, właściwie Ludwik Henryk Jakub, zwany Fanfanikiem,– starosta pucki, był najstarszym synem Jana III i Marii Kazimiery  d Arquien de la Grande.

      Jako królewicz pretendował do tronów: pruskiego, mołdawskiego, węgierskiego, a po śmierci ojca Jana III do tronu polskiego. Ożeniony z Jadwigą Elżbietą Amalią, z domu von Pfalz-Neuburg (ur. 18 lipca 1673, zm. 10 sierpnia 1722 r. we Wrocławiu), córką Filipa Wilhelma (ur. 1615 - zm.1690), elektora Palatynatu Reńskiego, i jego żony Elżbiety Amalii Hessen-Darmstadt. (Jakub Ludwik wcześniej był zaręczony z Ludwiką Karoliną Radziwiłłówną, która jednak poślubiła brata Jadwigi Elżbiety – Karola III Filipa, księcia Neuburga).

      Królewicz Jakub i Jadwiga wzięli ślub 8 lutego 1691 roku. Osiedli na zamku w Oławie (Dolny Śląsk), gdzie w latach 1691-1737 był księciem oławskim. (Jej starsze siostry to: Maria Zofia – królowa Portugalii jako żona Piotra II Spokojnego, Maria Anna – królowa Hiszpanii jako żona Karola II Habsburga, i Eleonora Magdalena - cesarzowa jako żona Leopolda I Habsburga).

      Jakub Ludwik i Jadwiga Elżbieta Amalia, z domu von Pfalz-Neuburg mieli pięć córek :  Marię Joannę Leopoldynę Sobieską, Marię Kazimierę Sobieską, Marię Karolinę Sobieską, Marię Klementyna Sobieską,Marię Magdalenę  Marię Leopoldynę (urodzoną 20    Marię Joannę Leopoldynę Sobieską, Marię Kazimierę Sobieską, Marię Karolinę Sobieską, Marię Klementyna Sobieską,Marię Magdalenę i dwóch synów i dwóch synów: Jana (ur. na przełomie 1695 i 1696, zm. 1696); Jana (ur. 1699, zm. jako niemowlę). 

Biogramy: Marii  Kazimiery, Marii Karoliny Katarzyny, Marii Magdaleny

      Maria Joanna Leopoldyna Sobieska (ur. 30 kwietnia 1693, zm. 12 lipca 1695),

      Maria Kazimiera Sobieska, urodzona 20 stycznia 1695 w Warszawie,– córka Jakuba Ludwika Sobieskiego i Jadwigi Elżbiety Sobieskiej, wnuczka Jana III Sobieskiego i Marii Kazimiery d'Arquien, była ulubioną wnuczką królowej Marii Kazimiery, która wyjeżdżając na stałe z Polski w 1698 zabrała ją ze sobą do Rzymu, a w 1714 do Blois we Francji. Po śmierci babki w 1716 Maria Kazimiera wyjechała do Oławy, gdzie przebywali jej rodzice. Była początkowo brana pod uwagę jako kandydatka na żonę Jakuba III Stuarta, pretendenta do tronu Anglii i Szkocji. Jednak Jakuba III Stuarta poślubiła jej siostra Maria Klementyna.

      Próbowano wyswatać Marię Kazimierę z Franciszkiem Marią d'Este, ale cesarz Karol VI Habsburg nie życzył sobie mariaży córek Sobieskich ze Stuartami i zabronił jakichkolwiek starań o rękę pozostałych sióstr. Ojciec Marii Kazimiery próbował jeszcze wydać ją za Karola XII Szwedzkiego.

     Maria Kazimiera Sobieska zmarła niezamężna 18 maja 1723 w Oławie. Została pochowana w kaplicy Bożego Ciała przy katedrze św. Jana we Wrocławiu.                  

      Maria Karolina Sobieska zwana Charlottą, urodziła się 26 listopada 1697 w Oławie, wyszła za mąż za Fryderyka Maurycego de La Tour d Auverggne i Karola Gotfryda de La Tur d Auvergne księcia Bouillon. Księżna de Turenne, szambelanowa francuska - ostatnia potomkini w linii agnatycznej  Jana III Sobieskiego.

       Dzieciństwo i młodość spędziła wraz z rodzicami na Śląsku. Gdy dorosła, o jej rękę zaczęli konkurować różni arystokraci. Pierwszym był kandydat dworu wiedeńskiego, książę Guastalli Józef Maria Gonzaga. Jego starania o rękę Marii odrzucono z uwagi na obciążenie księcia chorobą psychiczną. Po przybyciu do Rzeczypospolitej Maria Karolina Sobieska nawiązała romans z Michałem Kazimierzem Radziwiłłem zwanym Rybeńką. Próbę zaręczyn z ordynatem zablokowała postawa Jakuba Ludwika Sobieskiego. Charlotta, popadłszy w depresję, chciała wstąpić do klasztoru, ale cesarz Karol VI Habsburg nie wyraził na to zgody i rozpoczął poszukiwania dla niej kandydata na małżonka.

       20 września 1723 roku Maria Karolina Sobieska poślubiła księcia de Turenne, Fryderyka Maurycego de La Tour d'Auvergne. Mąż zmarł dziesięć dni po ślubie. Siedem miesięcy później, 2 kwietnia 1724 roku, wyszła za mąż za jego brata, wielkiego szambelana Francji, Karola Godfryda de La Tour d'Auvergne. Małżeństwo z księciem de Bouillon nie było udane i po kilku latach zakończyło się rozwodem. Z drugiego małżeństwa Charlotta doczekała się dwójki dzieci: Marię Ludwikę de La Tour d'Auvergne i Godfryda Karola de La Tour d'Auvergne. Po rozstaniu z drugim mężem Maria Karolina Sobieska wyjechała na Śląsk, a następnie powróciła do Rzeczypospolitej i zamieszkała w Żółkwi.

     W 1737 roku Maria Karolina de Bouillon została spadkobierczynią majątku swojego ojca, jako jedyna pozostająca przy życiu w chwili jego śmierci.  W skład dziedziczonego majątku wchodziło 11 miast i 140 wsi.

     Ostatnie lata życia spędziła na zabezpieczaniu interesów rodziny Sobieskich. Przed śmiercią wyznaczyła na swojego głównego spadkobiercę dawnego ukochanego - Michała Kazimierza Radziwiłła Rybeńkę. Bogaty księgozbiór rodzinny przekazała biskupowi chełmińskiemu, Andrzejowi Załuskiemu, który przeznaczył go na rzecz ufundowanej w 1747 roku Biblioteki Załuskich.

     Maria Karolina Katarzyna zmarła 8 maja 1740 w Żółkwi i tam została pochowana.

     Zabalsamowane serce Marii Karoliny Sobieskiej przechowywane jest w kościele farnym w Żółkwi. W kościele św. Kazimierza na Rynku Nowego Miasta w Warszawie znajduje się nagrobek Marii Karoliny Sobieskiej, ufundowany w 1746 roku przez Michała Kazimierza Radziwiłła Rybeńkę i Andrzeja Stanisława Załuskiego. Przełamana tarcza umieszczona na epitafium symbolizuje wymarcie królewskiej linii rodziny Sobieskich.

      Maria Klementyna Sobieska,  ur. 17 lipca 1701 w Macerata we Włoszech– córka Jakuba Sobieskiego i Jadwigi Elżbiety Neuburskiej, wnuczka Jana III Sobieskiego, wyszła za mąż za Jakuba Franciszka Edwarda Sttuarta, (syna króla Jakuba II Stuarta), pretendenta do tronu Szkocji i Anglii. (syna króla Jakuba II Stuarta). Była jedną z najbogatszych dziedziczek w Europie. Została zaręczona z księciem Jakubem Stuartem, synem obalonego króla Jakuba II Stuarta i jego drugiej żony - Marii z Modeny, córki Alfonsa IV d'Este. Zaręczynom tym przeciwny był ówczesny król Anglii - Jerzy I, który obawiał się, że Jakub Stuart doczeka się z Marią Klementyną potomstwa. Cesarz Karol VI Habsburg, aby zapobiec zawarciu małżeństwa zaaresztował Marię Klementynę podczas jej podróży przez Włochy. Umieszczono ją w zamku w Innsbrucku, ale udało jej się oszukać strażników i uciec do Bolonii. Tam, już bezpieczna, poślubiła per procura swojego narzeczonego, który wtedy znajdował się w Hiszpanii. Ceremonię ślubną powtórzono 3 września 1719, we włoskim Montefiascone, w Katedrze Świętej Małgorzaty. Maria Klementyna i jej małżonek zostali zaproszeni do Rzymu przez samego papieża Klemensa XI, który tytułował ich (katolickimi) władcami Anglii, Szkocji i Irlandii. Małżeństwo Marii Klementyny okazało się nieszczęśliwe. Po urodzeniu drugiego dziecka, pogrążona w depresji, opuściła męża i synów. Zamieszkała w klasztorze św. Cecylii w Rzymie, gdzie poświęciła się modlitwie i ascezie. Wkrótce zmarła (zagłodziła się na śmierć) i została pochowana w podziemiach Bazyliki św. Piotra na Watykanie. W samej Bazylice znajduje sie monument poświęcony Marii Klementynie, który papież zamówił u Canovy, a inskrypcja brzmi: Maria Klementyna, królowa Wielkiej Brytanii, Francji i Irlandii.

      Maria Klementyna i Jakub Stuart doczekali się dwóch synów: Karola Edwarda Filipa (31 grudnia 1720) i Kazimierza Stuarta (31 grudnia 1720 -  31 stycznia 1788),

      Wszyscy trzej (Jakub Stuart i synowie), byli pretendentami do tronu Anglii i Szkocji.

      Prawnukami byli: Karol Edward Ludwik Jan Kazimierz Stuart ang. „Bonnie Prince Charlie”, książę szkocki, jakobicki pretendent do tronu brytyjskiego.

Zebrał Roman Maćkówka

Kategoria: Złoczowskie Rody

Tytuł: Sobiescy z Sobieszyna herbu „Janina” c.d.

Na koniec w skrócie wspomnę historię zamku złoczowskiego

         Zamek złoczowski wspominany jest w źródłach od pierwszej połowy XVI w. jako własność Sienieńskich, potem Zborowskich i Górków. Od Górków dobra złoczowskie nabył w 1592 r. Marek Sobieski wojewoda lubelski. Było to drewniane fortalicjum, na tzw. kępie otoczonej dużym rozlewiskiem.

         Zamek, jaki znamy dzisiaj, zbudował syn Marka Sobieskiego, Jakub, który był człowiekiem wykształconym i w młodości podróżował po Europie. To on zbudował  nowy zamek w latach 1634-1636 w oparciu o wymagania ówczesnej sztuki fortyfikacyjnej,  zamek bastionowy maniery nowo-holenderskiej. Zachowane napisy i herby potwierdzają datę powstania zamku, którego architekt jest nieznany.    

       Zamek otoczony jest kurtynami ziemnymi, wzmocnionymi od zewnątrz murem z kamienia ciosanego. Posiada cztery baszty ze strzelnicami, z których widać przestrzeń wokół zamku. Na basztach zachowane są napisy i herby, a na murze  od strony zachodniej jest data 1634 – 1636 potwierdzająca datę powstania zamku, którego architekt nie jest nieznany.

      Bobra złoczowski i zamek odziedziczył Jan III Sobieski po matce. Zamek był zniszczony najazdami kozackimi i wymagał odnowy i umocnień. 

      Jan III bardzo dbał o "złoczowską forteczkę", odbudował i umocnił ją, zadbał także o odpowiednią załogę, doświadczonych komendantów, a także o zasobny arsenał.  Zamek został podniesiony do rangi ważnej warowni. Tu zakładał obozy, śledził ruchy nieprzyjacielskie i stąd wyruszał na wyprawy wojenne, często w nim przebywał, mimo że jego ulubioną rezydencją był zamek w Żółkwi.

      Zamek był wielokrotnie atakowany przez Turków i Tatarów:

      W 1672 r., załoga zamku, stawiała zacięty opór armii tureckiej Kapudana baszy, idącego na Lwów. Zamku bronił major Stryn z 200 dragonami i okoliczną szlachtą. Po sześciu dniach obrony, zamek został zdobyty i obsadzony załogą turecką. Po odstąpieniu wojsk tureckich zamkowi przywrócono dawną funkcję warowni.

       W sierpniu 1675 r. hordy tatarskie dwukrotnie próbowały zdobyć zamek. Zamku bronił Stanisław Jabłonowski, wojewoda ruski. Tatarzy 23 sierpnia od 9. rano aż do drugiej po południu atakowali zamek i miasto, ponieśli znaczne straty i zmuszeni zostali do odstąpienia od oblężenia.  W 1690 r. król Jan III Sobieski omal nie wpadł w ręce czambułu tatarskiego, który niespodziewanie zjawił się pod zamkiem w Złoczowie. Uchronił go Stanisław Jabłonowski, który z małym odziałem, ruszył na Tatarów.

      Po śmierci króla Jana III,  zamek odziedziczył jego syn Konstanty, a następnie najstarszy syn Jakub Ludwik Sobieski.

      W1740 zamek przeszedł na własność Radziwiłłów. Zaniedbany wskutek złej gospodarki szybko podupadł.  (do dóbr złoczowskich też zgłaszali pretensje Stuardowie , z uwagi na pokrewieństwo z Sobieskimi).

     W 1768 r. sporządzono inwentarz, który  stwierdzał, że pałac zachował się jeszcze w całości, ale wymaga "znacznej reparacji".  Według dokumentu przytoczonego przez Aleksandra Czołowskiego, parter pałacu obejmował: dwie sienie, sześć pokoi, dwie komórki, dwie spiżarnie, kaplicę, zakrystię i skarbiec. Na piętrze była duża sień, dziesięć pokoi, sala i mała sień. Okna były bądź taflowe, bądź oprawione w ołów. Wszystkie piece były kaflowe, na dole zielone, na górze białe. Przy bramie mieściła się prochownia. W bramie i na wałach leżało 21 sztuk armat i 2 moździerze. W cekhauzie znajdowało się m.in. 82 hakownice i 85 strzelb.

     W inwentarzu ujęto też pawilon rotundowy, nazwany "pałacem chińskim". Stan pawilonu był w opłakanym stanie. W inwentarzu opisany jest też budynek  dla załogi, piekarnia chleba,  stajnia  wozownia, a obok budynku cembrowana studnia. Obiekty te znajdowały się po drugiej stronie obszernego majdanu w części wschodniej, po przeciwnej stronie zamku. 

     W 1801 r. Złoczów wraz z zamkiem nabył na licytacji Łukasz hr. Komarnicki. Odrestaurował zamek, znajdujący się w stanie bliskim ruiny i w nim zamieszkał. Bywał tu młody Wincenty Pol. Z tego okresu pozostały dwa jego wiersze „W starym dworze modrzewiowym” i „W starym zamku króla Jana”.

     W 1834 r. syn Łukasza, Aleksander, wydzierżawił zamek na koszary dla trzech kompanii 15 pułku.

     W 1872 r. zamek  został wykupiony przez rząd austriacki i zamienieniono go na więzienie. Przedmioty znajdujące się na zamku uległy konfiskacie.

      W czasie wojny polsko-ukraińskiej (1918. – 1919) zamek był świadkiem bolesnych tragedii, bowiem na zamku Ukraińcy więzili i zamordowali wielu Polaków w tym Ludwika Wolskiego, syna Maryli Wolskiej.

     Po przejęciu w 1919 r. Złoczowa przez Polaków zamek pozostał wiezieniem. We wrześniu 1939, po wkroczeniu sowietów, więzienie przejęło NKWD.  Zamordowano w nim wielu przedstawicieli miejscowej ludności. 22 czerwca 1941 NKWD rozstrzelało od 649 do 752 osób osadzonych w więzieniu.

      Ofiary NKWD odnalezienie po wkroczeniu do miasta Niemców i posłużyło za pretekst do pogromu Żydów, których oskarżano o współpracę z sowieckimi władzami. Do ekshumacji ciał na zamek spędzono kilkuset Żydów. Po wykonaniu nakazu zostali rozstrzelani na polecenie Niemców, przez nowo powstałą policję ukraińską.

      W 1944 r. po powrocie sowietów zamek złoczowski dalej pozostał więzieniem, aż do 1991 r. kiedy powstało państwo ukraińskie.

     Rewitalizację zespołu obiektów zamkowo –pałacowych w Złoczowie rozpoczęto, dzięki zabiegom Borysa Woźnickiego, dyr. Lwowskiej Galerii Sztuki.

     Przy remoncie zamku odkryto, że w narożnikach budynku na pierwszym piętrze, od strony zachodniej były wygódki. W XVII w. było to  rozwiązanie, jakiego jeszcze nie stosowano w Europie. Natrafiono też na zamurowany nieznany portret Jakuba Sobieskiego.

      Dyr. Borysa Woźnickiego poznałem w 1994 r., kiedy z krakowskimi historykami byliśmy w Olesku. Wtedy przyjechał ze Lwowa, żeby oprowadzić nas po zamku i magazynach, niedostępnych przeciętnemu turyście. Po zwiedzeniu zamku i magazynów było małe przyjęcie w komnatach klasztornych. Tak poznałem Borysa Woźnickiego, z którym wielokrotnie później spotykaliśmy się w Złoczowie, Olesku i Podhorcach.

      Po remoncie, zamek złoczowski wyposażono w meble i obrazy uratowane przez Borysa Woźnickiego,  jeszcze za czasów sowieckich.

      Odwiedzając złoczowski zamek, już nie wiem po raz który, spytałem dyr. Borysa Woźnickiego, skąd wziął tyle obiektów muzealnych, na co odpowiedział, w magazynach w Olesku jest tyle obiektów, że mógłbym wyposażyć pięć takich zamków.

      W 2012 r. zamek złoczowski wzbogacił się o jeszcze jedno dzieło, o obraz „Bitwa pod Parkanami” (886 na 782 cm).

 

 

 


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Urbańscy

wtorek, 21 października 2014 18:14

Opowieść rodzinna

Zacznę opowieść o swoim dziadku od strony mego ojca Henryka Urbańskiego, bo to nie co romansowa historia. Ojciec urodził się : 04. 07. 1905r. w Gołogórach pow. Złoczów, woj. Tarnopol, jako syn Józefa i Doroty Zeigier- Austriaczki z miasta Lincu, podobno z tytułem VON. Dziadek z zawodu był stelmachem, zajmował się stolarstwem, - przede wszystkim wypracowywał piękne meble dla urządzenia domów przez ludzi bogatych, podobno miał talent, trochę rzeźbił . Do dziś mam w domu piękne gięte meble prezent ślubny dla moich rodziców od dziadka Józefa. Z przekazów rodzinnych wiadomym było, że dziadek ten był trochę ekscentrycznym abstrakcjonistą, przystojnym mężczyzną, lubiącym dużo czytać, o – nienagannym obyciu i zachowaniu. Zatrudniali Go właściciele ziemscy jak urządzali swoje dwory, stąd rodzina przenosiła się często z dworu, do dworu, tam gdzie była dla niego praca. Babcia Dorota: szczupła, drobna bardzo energiczna , blondynka, pochodziła z bogatej, szacownej, austriackiej rodziny z tytułem von zamieszkałej w mieście Lincu, Niestety nic mi nie wiadomo jak się poznali i pobrali- na pewno wbrew woli Jej rodziny, która nigdy nie zaakceptowała mezaliansu ich córki z biednym pochodzący ze zubożałej szlachty Polakiem. To też po ich ślubie wyrzekli się córki, Ona zresztą nigdy, nawet w czasie wojny nie szukała z nimi kontaktu. Dziadkowie mieli 6-ro dzieci. Najstarszym był stryj Józef ( imię po ojcu) , Edward, Regina, Maria, Bolesław i najmłodszy Henryk- mój ojciec. Stryj Józef Urbański z wykształcenia nauczyciel. Uczył języka niemieckiego, którym świetnie władał dzięki matce, która swój ojczysty język po trochę przekazała wszystkim swoim dzieciom, no i dzięki wykształceniu. Stryj Józef uczył później tego języka w szkole podstawowej i Gimnazjum w Złoczowie, którego też przez pewien czas był dyrektorem (do sprawdzenia) , a swój awans życiowy zapewne też w dużym stopniu zawdzięcza następnej nieco romansowej , rodzinnej historii. Otóż po zdobyciu cenzusu nauczyciela został zatrudniony jako korepetytor chłopca o imieniu Adam w domu państwa Marii i..........Żakich, właścicieli wsi i dworu – Podusilna na Kresach ( 30 -50 km od Złoczowa) Posadę tę przyjął przed wybuchem I. wojny światowej i zamieszkał w Podusilnej w ich dworku. Pan Żaki został powołany do wojska i wyruszył na wojnę – z której już nie wrócił. Owdowiała młodo pani Maria, po jakimś czasie wyszła ponownie

za mąż właśnie za Stryja Józefa. Mieszkali w dworku w Podusilnej. Urodziło się im dwóch synów:; Stefan i Zygmunt. Stefan ożenił się jeszcze w czasie wojny- chyba w 1940r. w Złoczowie- (pamiętam ich wesele) z „Nutką” ( nie znam imienia i nazwiska z domu - tej żony Stefana) . Po wojnie osiedlił się w Warszawie skończył studia, pracował jako konstruktor miedzy innymi był jednym z pierwszych konstruktorów polskich telewizorów; dostał nawet jakąś znaczącą nagrodę, bo wieści o tym drogą radiową dotarły nawet do nas do Jasła. Zygmunt był o dobrych kilka lat młodszy od Stefana. Po wojnie osiadł w Katowicach, miał 2 córy, a Stefan 3- nie udało się im przekazać nazwiska, chociaż jest bardzo ładne ! Edward Urbański – wyemigrował do Francji i tam został. Nigdy Go nie miałam okazji poznać. Ożenił się z Marią mieli trójkę dzieci : syna Henryka i córki Elę i Cesię. Tuż przed II wojną Henryk przyjechał do Złoczowa, ja to dobrze pamiętam, bo po raz pierwszy w życiu miałam okazję skosztować jak smakują prawdziwe banany, które przywiózł. Banany mi nie smakowały, ale on był bardzo miły, pięknie wyglądał w szkockim mundurze wojskowym w kilcie i innych akcesoriach tego munduru. Był wysokim, pięknym młodzieńcem .Wrócił do Francji , ożenił się z francuską i podobnie mieli jedenaścioro dzieci! Jego siostra Elżbieta wyszła za mąż,- prawdopodobnie po mężu nazywała się Majka. Miała dwóch synów Michała i Janka. Po wojnie mieszkała w Londynie, opiekował się nimi – stryj Bolesław, a co się stało z Jej mężem – mnie nie wiadomo. Janek i Michał mieszkają tam do dziś. O losach siostry Elżbiety – Czesławy- wiem tylko, że po wojnie została we Francji. Regina Urbańska też nauczycielka – pracowała w szkole podstawowej we wsi Chmielowa, była tam nauczycielką i kierowniczką do wybuchu wojny. W szkole tej mieszkała z psem o imieniu „ Lord”- pies rasy wilczur znany w rodzinie jako bohater, bo jak w nocy dostała ataku serca, pies wybił okno w Jej parterowym mieszkaniu i tak długo szczekał i wył pod oknami dozorcy szkoły aż ten się domyślił, że coś się stało pani nauczycielce i pomoc przyszła na czas. Ciotka Reginka została uratowana. Po wojnie wyszła za mąż za pana Czerkawskiego już tu na zachodzi w Zielonej (lub Sląskiej) Gorze, ma dwie córki. Maria Urbańska siostra mojego ojca Henryka, - (żonę miał też o imieniu Maria ) też nauczycielka, uczyła też gdzieś na wsi chyba na Bieniowie ?, potem pracowała w biurze. Długi czas osoba samotna. Z babcią Dorotą mieszkała do końca Jej życia. Babcia Dorota zmarła w Zielonej Górze ( lub Śląskiej Górze) około roku 1950. Byłam na Jej pogrzebie wraz z ojcem. Biedna Babcia, umierała na raka krtani, bardzo się męczyła i nic Jej nie mogliśmy pomóc .! Bolesław Urbański. – żołnierz Armii Andersa

. Walczył pod Monte Casino. Przeżył. Po wojnie mieszkał w Londynie, opiekował się córkami brata Edwarda. Miał zonę –Eleonorę z Wilna – podobno miał z nią syna – Ryszarda ( zdjęcie) , nic jednak bliżej na ten temat nie wiadomo. Zmarł w Londynie i tam pochowany. Henryk Urbański- najmłodszy z całej szustki dzieci – mój ojciec. Data Jego urodzenia i miejsce już podałam na początku tego opracowania, a oto c.d - Jego życiorysu. Szkołę podstawową ukończył w Złoczowie . W roku 1918 został przyjęty do Państwowego Gimnazjum w Złoczowie, gdzie ukończył 6 klas - starego typu. Dalszą naukę kontynuuje w Seminarium Nauczycielskim, które ukończył w 1929 roku. Każdego roku – podczas wakacji odbywał liczne kursy doskonalące przyszły zawód nauczyciela WF np. : kurs PW i WF w Delatynie, w Skolem, we Lwowie, w Warszawie. – W 1948 r. ( już po wojnie) ukończył kurs społeczno- polit. w Państwowym Instytucie Kształcenia Nauczycieli Szkół Rolniczych w Górze pow. Lwówek Śląski. W 1931r. ożenił się z Marią Mohr, zamieszkałą w Kołtowie pow. Złoczów. W 1933 r urodziła się córka Irena-Henryka. Przebieg Jego pracy zawodowej przedstawiał się następująco: w 1930 roku z uwagi na brak pracy nauczycielskiej, podejmuje pracę w Sądzie Grodzkim w Złoczowie, gdzie pracuje do wybuchu drugiej wojny światowej – t.j do 12. o9. 1939r. W tym okresie zgodnie ze swoim zamiłowaniem, aktywnie działa w Stowarzyszeniu Gimnastycznym „Sokół”, którego naczelnikiem jest sędzia dr Stanisław Gawlikowski, będący jednocześnie Naczelnikiem Sądu Grodzkiego. Na czele drużyn sokolich męskich i żeńskich uczestniczy w Ogólnokrajowych Zlotach Sokołów, na których odnosi zarówno zbiorowe jak i indywidualne sukcesy szczególnie w dziedzinie lekkiej atletyki. Liczne pokazy gimnastyczne jakie prezentował złoczowski sokół – często uświetniały pomysłowe piramidy gimnastyczne (zdjęcia), których pomysłodawcą i współwykonawcą był sam naczelnik.- bo już od 1930 roku pełnił rolę najmłodszego, bo zaledwie 25 letniego Naczelnika Towarzystwa Gimnastycznego „Sokół” w Złoczowie, w Dzielnicy Małopolska ( zdj.) Po wkroczeniu na tereny Kresów Wschodnich , Armii Radzieckiej w1939r, na utrzymanie rodziny pracował jako robotnik fizyczny do września 1940r. Od września 1940 – czerwca 1941r, pracował na stanowisku nauczyciela Niepełno Średniej Szkoły w Kruhowie rejon Olesko. Od czerwca 1941 roku – po wkroczeniu Niemców, przez dłuższy okres czasu nie pracował, aż do czasu kiedy otrzymał wezwanie na roboty do Niemiec, lub przyjąć pracę w państwowym majątku w Kołtowie. Pracę tę przyjął i jako zarządca, przepracował do grudnia 1943r.W czasie pracy ojca w Kołtowie obie z mamą

mieszkałyśmy w domu rodzinnym mojej mamy. Pewnego dnia przebywając przed domem zobaczyłam przejeżdżające niemieckie auto ciężarowe, a na jego pace - stojącego pod karabinami żandarmerii mężczyznę – mojego , przerażonego ojca., którego wieziono pod kościół na rozstrzelanie, ponieważ oskarżono Go – jako zarządcę majątku o pomaganie i współpracę z radziecką partyzantką . Pobiegłam z płaczem do mamy i obie biegłyśmy pod ten kościół błagać o litość. Wyratowała Go –babcia Dorota, którą Niemcy zgodzili się przywieść na wyznaczone miejsce egzekucji.. Babcia Dorota była bardzo dzielna w tym momencie, wcale nie płakała tylko spokojnie, bardzo energicznie coś tym żandarmom tłumaczyła, aż w końcu ojca uwolnili i nawet zaproponowali usłużnie, aby rodzina podpisała folkslistę. Rodzina jednak tak haniebnym czynem nigdy się nie zhańbiła. Inne, też okropne przeżycie, wydarzyło się w tym samym roku w samą wigilię .-. Przeżyliśmy napad bandy UPA,, która w czasie wigilii wpadała do każdego polskiego domu, - bandyci zabijali każdego mężczyznę siedzącego przy stole wigilijnym. Tak przeszli kilka domów , zbliżając się kierunku naszego. Tymczasem podniósł się wielki krzyk w całej wsi, biły dzwony w kościele, - ale i w cerkwi, bo okazało się , że ludzie w tej wsi żyli w przyjaźni i przy polskim wigilijnym stole siedzieli: Polacy i Ukraińcy i ta banda - wymordowała również swoich! Stwierdziwszy ten fakt w popłochu uciekli.! Tym sposobem nasz dom nie spłonął i my uszliśmy z życiem.! W drugi dzień świąt Bożego Narodzenia 1943r odbył się pogrzeb tych 24 mężczyzn zamordowanych w czasie tej Wigilii , tego strasznego przeżycia nie zapomnę do końca swoich dni.! Wróciliśmy do Złoczowa , a 1944 r.- w maju, wraz z rodziną państwa Anny i Zbigniewa Michalewskich wyjechaliśmy specjalnym transportem na zachód. W naszym przypadku do stacji Trzcinica Małopolska koło Jasła- dzisiejsza stacja Przysieki w powiecie jasielskim , gdzie mieszkali dziadkowie tych naszych przyjaciół .Tu przeżyliśmy ofensywę i wyzwolenie Jasła, tragiczne zniszczenie tego miasta, wysiedlenie jego mieszkańców , no i koniec wojny. Ojciec , po odzyskaniu niepodległości został zatrudniony jako zarządca resztówki dóbr po dworskich w Przysiekach pow. Jasło, a od czerwca 1945 r. do 1950 pełnił funkcję kierownika Gminnej Szkoły Rolniczej w Skołyszynie – był jej organizatorem, nauczycielem i kierownikiem. Po likwidacji tej szkoły, na wniosek starosty powiatowego obejmuje stanowisko agronoma powiatowego w Jaśle, a następnie Kierownika Wydziału Rolnictwa i Leśnictwa Prezydium Powiatowej Rady Narodowej w Jaśle . Funkcję tę pełni do 1960 r . Od 1946 r. jest aktywnym członkiem Stronnictwa Ludowego, a po zjednoczeniu nadal pozostaje członkiem ZSL. W 1948 r.

wybrany został na członka Powiatowego Zarządu ZSL w Jaśle. Jest organizatorem szeregu Kół ZSL w pow. Jasielskim i w woj. Rzeszowskim. Od 1960 do 1963 jest pracownikiem Wojewódzkiego Komitetu ZSL w Rzeszowie. Na skutek trudności z dojeżdżaniem do Rzeszowa przenosi się do pracy w Okręgowej Spółdzielni Mleczarskiej w Jaśle, gdzie pracuje do 1968r- pełniąc funkcję jej Prezesa. W 1970 r. na skutek choroby uzyskuje rentę inwalidzką II grupy. W 1980r. przechodzi na emeryturę. Od 1973 roku – prawie do końca swoich dni, pracuje z całym oddaniem na rzecz Polskiego Związku Emerytów i Rencistów i Inwalidów w Jaśle. Zmarł 22.II.1990r. i pochowany na Starym Cmentarzu w Jaśle. Za swoją rzetelną, zaangażowaną pracę zawodową i społeczną został wyróżniony licznymi dyplomami Zasługi i Uznania oraz odznaczony: w 1956r.- Uchwałą Rady Państwa Złotym Krzyżem Zasługi , w 1974 Złotą Odznaką Honorową –za szczególne zasługi dla Związku Emerytów i Rencistów oraz Złotą Odznakę „Zasłużony dla Województwa Rzeszowskiego. W listopadzie 1979r. odznaczony został Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski (Nr.3720 -79 – 60).

Spisała: Irena, Henryka Urbańska-Becla

Krzyżem o takiej samej randze została odznaczona Jego córka Irena, Henryka Urbańska- Becla w 1988r. (Nr 1527 – 88 -16 ).

Aktualnie udziela się w pracy Jasielskiego Uniwersytetu Trzeciego Wieku, pisze wiersze, tomik „Zapach lata”.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Błońscy

wtorek, 21 października 2014 18:13

Co wiem o moich rodzicach i przodkach? – przedruk z Pamiętnika Józefa Błońskiego 1891 - 1939

O przeszłości moich rodziców, a tym bardziej przodków, wiem niewiele. Tego, co wiem, dowiedziałam się z nielicznym zresztą pozostawionych przez ojca papierów i dokumentów, a także z opowiadań matki, potwierdzonych przez innych krewnych, oraz moich własnych wspomnień i spostrzeżeń z czasów dzieciństwa i lat młodzieńczych.

Ojciec, Maciej Błoński, urodził się 24 lutego 1860 roku w Niemirowie, w powiecie Rawa Ruska, umarł zaś 13 października 1926 roku, mając lat, 66, w Złoczowie, jako emerytowany Dyrektor sądu okręgowego.

Ukończył klasę IV tak zwanej Szkoły Głównej Jaworowskiej w Jaworowie 9 lipca 1873 roku. Podpisani na świadectwie: Kornel Freund, gospodarz klasy, Piotr Horodyński, zastępca dyrektora, i ksiądz Rosudzki. „Uczęszczał do szkoły regularnie, pod względem obyczajów zachowywał się wzorowo, do nauk przykładał się pilnością należytą i następującym postępem: Przedmioty naukowe: religia – dobry; język polski: czytanie, gramatyka, ortografia, wyrażanie się ustne i pisemne - bardzo dobry; język ruski: czytanie, gramatyka, ortografia, wyrażanie się ustne i pisemna – dobry; język niemiecki: czytanie, gramatyka, ortografia, wyrażanie się ustne i pisemna – dobry; pisanie: polskie, ruskie, niemieckie – bardzo dobry; rachunki – dobry; geografia i historia – bardzo dobry; gimnastyka – bardzo dobry; rysunki – bardzo dobry. Odpowiednio tym postępom otrzymał stopień pierwszy, celujący”.

W maju 1878 roku zostaje dietariuszem c. k. sądu powiatowego w Niemirowie i odbywa praktykę przy c. k. tabuli miejskiej we Lwowie. W czerwcu 1878 roku w sali radnej senatu i c. k. sądu krajowego we Lwowie składa egzamin praktyczny z manipulacji tabularnej. Pobrany do wojska w 1881 roku, wcielony do 89 Pułku Piechoty w Jarosławiu. Na liście kondycyjnej 89 Pułku Piechoty z 1893 roku zanotowano: „Sierżant od 1.11.1890 roku, mówi i pisze po polsku i po niemiecku całkowicie, po rusku dostatecznie, spokojny, zrównoważony, stały charakter, dobrze znający swoje obowiązki kancelaryjne, godny zaufania i bardzo pilny, rutynowany

pracownik. W pracy manipulacyjnej bardzo dobry pisarz i użyteczny. Podpisani w Gródku: 12 kompania – porucznik Schaetzel, Franciszek Wydra, major, dowódca 3 batalionu, oraz major Urycki, komendant batalionu zapasowego w Gródku”. W specjalnym świadectwie, najwidoczniej dla władz sądowych, napisano: „Jako podoficer w czasie służby wojskowej zachowywał się wzorowo, wykazywał wielką pilność i zdolności w pełnieniu swoich obowiązków, w pracy miał duże osiągnięcia”.

W sądzie ujawnił również zdolności. Mianowany kancelistą c. k. sądu powiatowego w Medenicach, w powiecie drohobyckim, 20 maja 1896 roku przeniesiony został do c. k. sądu obwodowego w Złoczowie. W 1899 roku mianowany oficjałem kancelaryjnym w X klasie rangi; w 1907 roku starszym oficjałem kancelaryjnym w IX klasie rangi; w 1914 roku przyznano mu VIII klasę rangi; w 1920 roku przeniesiony na etat dyrektorów kancelaryjnych. W okresie od 1914 roku do 30 września 1915 roku pełni służbę w Lwowskim c. k. Wyższym Sądzie Krajowym w Ołomuńcu. W 1915 roku wraca do Złoczowa. 20 maja 1918 roku otrzymuje krzyż wojenny za zasługi cywilne: „Kriegskreuz fur Zivilverdienste III Klasse”. W czerwcu 1925 roku, już w sądownictwie polskim, po przekroczeniu 65 roku życia uzyskał prawo do pełnego uposażenia emerytalnego. Wszystkie dokumenty ojca przechowałem; cytują je dla przypomnienia ówczesnych zwyczajów.

Dziadek ojca nosił imię Józef, ożeniony z Marianną Henczyńską. Ojciec (a mój dziadek) Antoni Błoński był leśniczym w lasach majątku niemirowskiego, należącego do Kruzensterna. Dziadek Antoni Błoński umarł w 1878 roku w Niemirowie. Nie znałem go zupełnie; znałam natomiast babką Anielę z Kleczyńskich (może z Kalecińskich?), która umarła w 1918 roku w Niemirowie.

Po złożeniu egzaminu wstępnego do pierwszej klasy gimnazjum w Złoczowie wyjechałem z ojcem na wakacje do Niemirowa. Pamiętam, że ojciec prowadził mnie ze sobą dość często do zakłady kąpielowego (kąpiele siarczane), gdzie leczył się po przejściu operacji nabrzmiałości w piersiach. Zakład kąpielowy należał również do p. Kruzensterna. W domu babka zajmowała się gospodarstwem. Była też w tym czasie na urlopie siostra ojca, Maria, która pracowała jako gospodyni i kogoś we Lwowie. Z braci ojca nie było w tym czasie nikogo. Pozostał mi w pamięci krajobraz Niemirowa, rzeczka Lubaczówka, lasy okoliczne, staw w którym gnieździło się dużo ptactwa wodnego, zakład kąpielowy i liche miasteczko galicyjskie.

Z braci ojca zapamiętałem Piotra Ignacego (dwojga imion), mieszkającego we Lwowie, z zawodu malarza. Czy artystę, nie wiem. Wiem tylko, że malował kościoły we Wschodniej Galicji i że w drodze do miejsc pracy, jak np. do Załoziec, wstępował do Złoczowa, bo odwiedzić brata. W 1914 roku powołany został do wojska austriackiego i zmarł jako jeniec wojenny w 1915 roku w Taszkiencie, na tyfus. Grób jego do drugiej wojnie światowej odszukał wnuk Andrzej, syn Zofii i Jana Otków, gdy jako praktykant po ukończeniu studiów na uniwersytecie lwowskim, już wtedy rosyjskim bądź ukraińskim, znalazł się w Azji.

Stryj Piotr ożeniony był z Julią, z domu Łebda, mieszkał we Lwowie, na przedmieściu Zamarstynów, gdzie miał domek. Dzieci stryja Piotra i wnuki znaliśmy najlepiej, bo najdłużej utrzymywaliśmy z nimi kontakt. Jedna z sióstr ojca, Maria, gospodyni w którymś z dworów w złoczowskim lub gliniarskim powiecie, zginęła w czasie pierwszej wojny światowej. Drugiej siostry, Emilii Marceliny, i trzeciej, Ludwiki, nie znałem lub nie zapamiętałem.

Drugi brat ojca, Kazimierz, służył w austriackiej żandarmerii, potem był kancelistą sądowym w Zatorze koło Wadowic, w końcu jako emeryt w urzędzie podatkowym w Podgórzu. Mimo że ojciec pisywał do brata i jego rodziny, nie nawiązaliśmy z nimi łączności.

Trzeci brat ojca, Władysław, żył właściwie poza rodziną. Upośledzony umysłowo, większość życia spędził w zakładzie w Kulparkowie, żył długo i umarł samotnie po pierwszej wojnie światowej. Z opowiadania siostry Heleny, która go od czasu do czasu z matką odwiedzała, wiem, że zachowywał się biernie i apatycznie, zdany na łaskę losu.

W 1938 roku wzięliśmy udział w pogrzebie Julii Piotrowej Błońskiej. Wtedy to rozmowa potoczyła się na temat rodziny Błońskich; jedna z kuzynek interesowała się bardzo przeszłością i pochodzeniem rodziny. Miała w swej bibliotece odpisy i oryginały pamiętników Rafała Błońskiego, powstańca i zesłańca na Syberię. Twierdziła, ze to nasz krewny, że pradziad i dziadek przenieśli się z Królestwa do Galicji i osiedlili w Niemirowie. W tym dopomógł im pan Kruzenstern. O prawdziwości tego opowiadania nie miałem sposobności się przekonać.

Na cmentarzu lwowskim na Łyczakowie, w części, gdzie są pochowani powstańcy z 1863 roku, pokazywała mi grób Macieja Błońskiego. Pod wpływem tych

opowiadań zainteresowałem się genealogią rodziny Błońskich, zajrzałem nawet do herbarzy. Tradycji szlacheckiej nie pielęgnowano jednak w naszych rodzinach i nie mamy nawet zamiaru dowodzić, że sławny Mikołaj z Błonia, z okresu scholastyki, lub cytowany w Bibliografii Estreichera Abraham Błoński z okresu reformacji, kalwin i arianin, w którego domu umarł sławny Faust Socyn, to nasi przodkowie. Dwie linie są rodu Błońskich: jedni pieczętowali się herbem Nałęcz, drudzy używali nazwiska Biberstein – Błońscy. Ostatnich spotkałem we Lwowie na ulicy Wałowej. Wspominki te, nie poparte dowodami, nie posiadają jednak wartości dokumentu.

Łatwiej może przyszłoby doszukać się szlacheckiego pochodzenia w rodzinie naszej matki. Ojcem jej był Stanisław Bernhard (pisano też mylnie Bernhardt), matką Karolina Donicht, Donichtowie zaś spokrewnieni byli z Podczaszyńskimi. Z Donichtów pochodzili dwaj bracia: Józef i Aleksander. Pierwszy poszedł na księdza: został proboszczem w Jaryczowie Nowym, w powiecie lwowskim, w miasteczku należącym do Krzeczunowiczów. Brat Aleksander miał jakiś mająteczek koło Jaryczowa, jakiej wielkości i wartości, nie dowiedziałem się. Opowiadał mi ktoś, że był z panną Opolską. Mieli dwie ciocie, jedną nazywano Petronelą, drugą Dozią (Teodozją). Widziałem je jeszcze żyjące w latach 1896 – 1899, gdy jako dziecko bywałem z matką na wakacjach w Jaryczowie, na Piaskach. Z rodziny Bernhardów pochodzili: wuj Bronisław, matka moja Wanda Antonina, ciotka Sabina i ciotka Kamila; z Podczaszyńskich, wuj Michał i ciotka Maria, zwana Minią. Rodzice Bernhardów i Podczaszyńskich zmarli przedwcześnie. Jeden ze stryjów Podczaszyńskich był komendantem austriackiego więzienia, tak zwanych Brygidek, we Lwowie.

Z Donichtów, z ojca Konrada, pochodził Stanisław, sędzia okręgowy w Samborze. Brat jego (imienia nie pamiętam) gospodarował w Bolechowie. Obaj umarli przed drugą wojną światową. Z sędzią Stanisławem widywał się brat mój Stanisław w Samborze w latach, gdy pełnił obowiązki prokuratora sądu obwodowego w Samborze. Stryjowie ci podobno odwiedzali matkę w Złoczowie.

Na wuja, księdza Józefa, spadł obowiązek zajęcia się sierotami po Bernhardach i Podczaszyńskich. Nie wszystko było dobrze, nie wszystkie traktowano jednakowo. Wiem z opowiadań matki, choć rzadko spowiadała się z przeżyć swoich, że uważała się za poddaną swego opiekuna, wierzyła w Boga i podlegała wpływom rodziny,

która żądała od niej pracy, użyteczności i praktyczności, a nie wiedzy książkowej, poziom jej wykształcenia był więc stosunkowo niski, żądano jednak, by nauczyła się jak najwięcej tego, co potrzebne w gospodarstwie domowym. Była dobrą gospodynią i umiała wiele z zakresu porządku domowego, robót w polu, ogrodzie i sadzie, w stajniach i w kuchni. Dom u wuja księdza prowadzony był na duża skalę, probostwo duże, inwentarz znaczny, pola, koni i krów sporo. Wuj aprobował wyjście za mąż Sabiny za Ostrowskiego, Kamili za Trzebickiego, Wandy zaś za Macieja Błońskiego. Zakupił też grunty wuja Bronisława i dla siostrzenic w Jaryczowie na Piaskach, sam wybudował kościół w Barszczowicach, gdzie kazał się pochować na cmentarzu przy kościele. Probostwo w Jaryczowie Nowym objął ks. Wawszczak. Pamiętam że jako dziecko bawiłem się podczas pobytu letniego w Jaryczowie na Piaskach resztkami ksiąg liturgicznych i szat liturgicznych.

Ciotka Minia, urzeczona wpływem wuja Donichta, pisała wierszem opowiadania biblijne. Ciotka Kamila wyszła za egzekutora podatkowego Trzebickiego, który wcześnie umarł, sama zaś z córką Heleną przebijała się z trudem przez życie, utrzymując stancje (pokoje dla studentów i urzędników we Lwowie przy ul. Długosza). Kuzynka moja Hela Trzebicka pracowała jako siła kancelaryjna w Wydziale Krajowym za czasów marszałka Sejmu hr. Stanisława Badeniego. Z przyszłym mężem Wiktorem Heinem próbowała sobie ułożyć życie: on jako technik, ona jako biuralistka w tymże Wydziałem Krajowym. Potem przyszła pierwsza wojna światowa. Męża powołano do wojska austriackiego jako oficera rezerwy. Po wojnie i odzyskaniu niepodległości oboje przeżyli lepsze czasy w Polsce. Mąż osiągnął stopień podpułkownika artylerii; brał udział w obronie Lwowa, stacjonował później w Niepołomicach, Jarosławiu i Wilnie (patrz pamiętnik generała Krichmayera). Pułkownik Wiktor Hein zginął w 1940 roku w pożarze więzienia Brygidek we Lwowie, syn jego, Ryszard, absolwent Szkoły Rolniczej w Dublanach, wysiedlony ze Lwowa i wysłany z matką, żoną dzieciątkiem na Sybir, dostał się w 1943 roku na Zachód i do Anglii. Zmarł nagle w Bostonie w Anglii w 1964 roku.

Los Podczaszyńskich splótł się także z losem Donichtów i Błońskich. Michał Podczaszyński, który jako leśnik pracował u Dolańskich w Radłowie i Grębowie, dorobił się pewnego majątku w Krynicy i Rozwadowie, umarł w 1939 roku. Siostra jego, Maria, umarł po pierwszej wojnie światowej, syn, leśnik, w 1967 roku. Podczas pierwszej, a zwłaszcza drugiej wojny dorobek Donichtów i Podczaszyńskich został

zmarnowany. Gdzie podziały się ciotki Petronela, Dozia, Sabina, Minia, wuj Bronek? Wszyscy pomarli. Gdzie podziały się spichrze, konie, powozy, stodoły i gospodarstwo na Piaskach? Wszystko zmiótł czas, wszystko zmiotły pożar i następstwa pierwszej i drugiej wojny. Zostały wspomnienia i mogiły.

Wuj Bronisław Bernhard już w pierwszej wojnie światowej został bardzo dotknięty. Ciotka Misia umarła (pochowana na cmentarzu na Piaskach) dom, spichrz, stodoły, stajnia zostały spalone. Wuj postarzał się i zubożał. Odbudował się na innym miejscu. Uczestniczył jeszcze w pogrzebie mojej matki. W końcu ożenił się ze straszą niewiastą Anną Procakiewiczową, która w zamian za spadek przyrzekła opiekować się nim do śmierci. Zmarł na jesieni 1938 roku. Naprzeciw dawnego gospodarstwa wuja pozostało jeszcze na Piaskach gospodarstwo rządcy Krzeczunowiczów, pana Beinlicha. Co wojna z nimi zrobiła? Nie wiem. Krzeczunowicz, oficer 8 Pułku Ułanów imienia ks. Józefa Poniatowskiego, napisał w Londynie historię swego pułku.

Z lat dziecięcych zapamiętałem jak przez mgłę kilka tylko wydarzeń z życia moich rodziców i pięciorga nas dzieci w Gródku Jagiellońskim i Medenicach w okresie do 1897 roku. W Medenicach zostałem pokąsany przez psa, co pociągnęło za sobą dłuższe leczenie i z czego pozostały mi ślady na prawej ręce. Już po przeniesieniu nas do Złoczowa zmarł w 1898 roku mój najstarszy brat Kazimierz. Jego śmierć i ogromna rozpacz matki zrobiły na mnie wielkie wrażenie. Długi czas Kazio był dla nas dzieci przykładem i wzorem. Ja i Staszek obowiązani byliśmy naśladować go. Pozostawił ojcu piękną, własnoręcznie wykonaną mapę historyczną Polski i – jako rozrywkę – miniaturową scenę teatralną, która służyła mu do pokazywania scen i przedstawień teatralnych. Miał wówczas 14 lub 15 lat. Obu tych pamiątek już nie znalazłem po pierwszej wojnie światowej.

W okresie od 1896 – 1909 roku spędzaliśmy lato przeważnie w Jaryczowie na Piaskach. Gospodarstwo wuja Bronka leżało nie opodal drogi wiodącej z Jaryszowa Nowego przez Kanał Jaryczowski na nowy cmentarz, dalej przez las do Barszczowic. Obok zaś stała zagroda rządcy majątku Jaryczów. Wszyscy krewni uważali, że mają jakiś udział w gospodarstwie i że mogą z niego korzystać na rachunek Błońskich, tak jak Podczaszyńskich i Trzebnickich. Tylko Donichtowie ustąpili już z pola.

Tam jako dzieci poznawaliśmy uroki i przyjemności wiejskie, tam poznawaliśmy pracę w polu, korzystaliśmy z przyjemności kąpieli w Kanale Jaryczowskim, z wycieczek i spacerów leśnych. Na Piaskach znajdował się w latach 1903 – 1905 warsztat stolarski i wytwórnia posadzek, w której ojciec nasz zakupił parkiety do pokojów budującego się domu w Złoczowie.

Zdaję sobie sprawę, że te wspominki interesują właściwie tylko moją rodzinę. Zapisuję je jednak trochę dla porządku, a trochę dla opisania środowiska, w którym się wychowałem. Było ono bardzo skromne, chociaż ani chłopskie, ani rzemieślnicze. Możliwe, że obie rodziny – ojca i matki – były kiedyś zamożniejsze; ale matka, sierota, zdana na łaskę krewnych, nie wniosła majątku, ojciec też nie posiadał niczego, więc kariera podoficera, później drobnego urzędnika, była jego jedyną szansą życiową, i potrafił ją wykorzystać. Szlacheckie pochodzenie- jeżeli w ogóle było – nie pozostawiło żadnych przyzwyczajeń ani tradycji. Ojciec odznaczał się pracowitością i zapobiegliwością, zbudowanie własnego domu uważał za wielki sukces. Matka była wyjątkowo gospodarna. Trzeba wszakże pamiętać, że w tych czasach stanowisko urzędnika, choćby skromnego, zapewniało byt, przyzwoitą starość i pewne społeczne poważanie. Przywiązanie do tradycji i polskości łączyło się także z wielkim znaczeniem, jakie przypisywano wykształceniu. Ambicje majątkowe ustępowały trosce o wychowanie i wykształcenie dzieci. Rodzice moi bardzo się kochali. Zdaje się, że sami doprowadzili do swojego małżeństwa, na które opiekun matki zgodził się, ale chyba bez entuzjazmu. O tych sprawach oczywiście nie mówiło się wtedy dzieciom.

Tej trosce rodziców zawdzięczaliśmy wszyscy – a było nas sześcioro – przyszły los. Najstarszy brat, Kazimierz, bardzo chyba zdolny, zmarł po ukończeniu z odznaczeniem trzeciej klasy gimnazjum. Drugi, Stanisław, osiągnął w sądownictwie polskim stanowisko prokuratora Sądu Najwyższego i zaginął w 1939 roku na Wschodzie kraju. Trzecim byłem ja. Siostra Maria została nauczycielką szkół powszechnych w powiatach: złoczowskim, krasnostawskim, rówieńskim i nowosądeckim; stosunkowo młodo poprosiła o przejście na emeryturę, za mąż zaś nie wyszła; po drugiej wojnie przebywała w domu rodziców w Złoczowie. Siostra Helena była również nauczycielką, później urzędniczką Ministerstwa Kolei, wreszcie żoną profesora i rektora Politechniki Lwowskiej Kazimierza Zibsera. Ostatni z synów, także Kazimierz, sędzia w Kołomyi, zaginął również w latach wojny na Wschodzie.

Wszystkie te losy miały swój początek w niewielkim mieście, do którego wracam teraz myślą, w Złoczowie. Urodziłem się wprawdzie 19 marca 1891 roku w Gródku Jagiellońskim, ale wszystkie moje wspomnienia i sentymenty łączą się już ze Złoczowem.


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

czwartek, 22 czerwca 2017